Dziennik "Le Figaro" opublikował w piątek pierwszy sondaż na temat kontrowersyjnych pomysłów Sarkozy'ego w kwestii poprawy bezpieczeństwa w kraju. Okazuje się, że Francuzi zupełnie się nie zgadzają z lewicową opozycją i intelektualistami, którzy zarzucali mu, że dzieli Francuzów na lepszych i gorszych, zachęca do rasizmu i ksenofobii, stygmatyzuje najsłabszych.
Według sondażu instytutu Ifop obywatele popierają pomysły prezydenta i jego ekipy. 70 proc. twierdzi, że należy pozbawiać obywatelstwa osoby obcego pochodzenia, które zaatakują policjanta lub żandarma. Pomysł ten wzbudził oburzenie lewicy, bo jej zdaniem klasyfikuje imigrantów jako gorszych Francuzów.
Aż 80 proc. uważa, że karą za poligamię lub zmuszanie do obrzezania kobiet powinno być pozbawienie obywatelstwa. O tym mówił nie sam Sarkozy, lecz szef MSW Brice Hortefeux.
Zapowiedź zlikwidowania nielegalnych obozowisk Romów popiera 79 proc. Do Francji przybywa ich bardzo dużo od czau, gdy w 2007 r. do UE weszły
Bułgaria i
Rumunia, a tamtejsi Romowie zaczęli swobodnie przenosić się za granicę.
Francja naciska teraz na Rumunię, by zajęła się ich integracją.
55 proc. obywateli sprzyja też innemu pomysłowi rządzącej partii UMP - by karać rodziców nieletnich przestępców, jeśli ci nie podporządkowują się zaleceniom sądu, np. w kwestii regularnego meldowania się na policji.
Ankietowani poparli wszystkie pomysły władz dotyczące zaostrzania kar, o które ich spytano, w tym propozycję 30 lat więzienia (bez możliwości skrócenia odsiadki) dla zabójców policjantów i żandarmów oraz instalowania kamer w miejscach publicznych. Największe poparcie (89 proc.) zyskała idea kontrolowania recydywistów dzięki elektronicznym bransoletkom przez wiele lat po odbyciu przez nich kary.
Sondaż zapewne utwierdzi ekipę Sarkozy'ego w przekonaniu, że temat bezpieczeństwa zapewni im głosy wyborców. Prezydent wiele o tym mówił podczas swojej kampanii w 2007 r. Teraz, gdy powoli zbliżają się kolejne wybory (w 2012 r.), a gospodarka ma się marnie, znów doń wraca.