http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Komorowski: Upamiętnimy ofiary katastrofy

pap, kc
2010-08-06, ostatnia aktualizacja 2010-08-05 23:59

Prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział w czwartek, że chce upamiętnienia ofiar katastrofy Smoleńskiej

 podczas konferencji prasowej w Belwederze
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
podczas konferencji prasowej w Belwederze
- Chcę powiedzieć, że rzeczą oczywistą - niewynikającą z żadnej kalkulacji politycznej, gry politycznej czy interesu politycznego - jest to, iż w Pałacu Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu zostaną upamiętnieni wszyscy urzędnicy Kancelarii i BBN-u, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej, a w sposób szczególny para prezydencka - powiedział wczoraj PAP i KAI prezydent elekt Bronisław Komorowski. - Chciałbym również, aby trwale upamiętniony został ten szczególny nastrój solidarności społeczeństwa w obliczu tragedii z 10 kwietnia, symbolicznie wyrażony przez krzyż ustawiony na Krakowskim Przedmieściu przez harcerzy - mówił Komorowski.

Dodał, że chciał o upamiętnieniu ofiar katastrofy mówić dopiero po objęciu funkcji prezydenta. - Ale mówię dzisiaj ze względu na niepokojący rozwój wydarzeń i niedobrych nastrojów wokół tej kwestii, pełnych negatywnych emocji, a może i obaw - tłumaczył.

Zaznaczył, że upamiętnienie tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem, musi się odbyć "nie na zasadzie zawłaszczania symboliki, miejsca, żałoby ogólnonarodowej, tylko na zasadzie dobrego obyczaju w zgodzie z przepisami". Zapowiedział, że szczegóły dotyczące formy upamiętnienia katastrofy trzeba konsultować m.in. z konserwatorem zabytków.

- Czuje się z lekka zażenowany, że muszę to mówić w sytuacji, jakby to było rzeczą wątpliwą, czy tego typu upamiętnienia będą miały miejsce. Będą miały miejsce, są dla mnie nie elementem moich decyzji politycznych, ale moich działań wynikających z zasad - powiedział.

Jednocześnie przyznał, że być może "niedobre nastroje" związane z krzyżem stojącym przez Pałacem Prezydenckim będą panowały przez dłuższy czas. - Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie zamierza rozwiązywać tej kwestii przy użyciu siły - zapewnił.

Komorowski wyraził nadzieję, że być może zapowiedź trwałego upamiętnienia ofiar pozwoli zrealizować porozumienie podpisane przez Kancelarię Prezydenta, warszawską kurię, duszpasterstwo akademickie kościoła św. Anny, ZHP i ZHR. Czyli przenieść krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego do kościoła św. Anny.

Przypomniał, że w wypowiedzi dla "Wyborczej" dotyczącej krzyża mówił o przeniesieniu krzyża, a nie jego usunięciu. - Jeśli ktoś tego nie rozumie, to chyba nie chodził do szkoły. Każdy wie, co znaczy usunięcie ucznia z klasy, a co przeniesienie go w inne miejsce - powiedział Komorowski.

Przypomniał o swojej inicjatywie - jeszcze jako marszałka Sejmu - dotyczącej umieszczenia w Sejmie dwóch tablic upamiętniających wszystkich posłów i senatorów oraz marszałka Sejmu Macieja Płażyńskiego.

Wczoraj do Częstochowy wyruszyła Warszawska Akademicka Pielgrzymka Metropolitalna, która miała zabrać ze sobą krzyż stojący wciąż przed Pałacem. Pątników żegnał abp Kazimierz Nycz. Nawiązywał do wtorkowych wydarzeń na Krakowskim Przedmieściu: - Nie wolno używać krzyża, by dzielić ludzi (...), by w jakimś sensie wyznaczać przestrzenie i tereny "to jest moje, a to nie jest moje". Nie wolno wreszcie używać krzyża do tego, by w jakimś sensie swoje ludzkie, nieraz pokrętne cele osiągać z pomocą Chrystusowego Krzyża.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':