http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Panika chlebowa. Powód: susze, ulewy i pożary

Krystyna Naszkowska
2010-08-06, ostatnia aktualizacja 2010-08-06 10:42

Już wkrótce podrożeje pieczywo, mąka i makarony. To początek łańcucha wzrostu cen żywności. Nie dlatego, że rząd zmienia VAT, tylko z powodu fatalnych zbiorów zbóż

Najwięksi producenci i eksporterzy pszenicy na świecie
Najwięksi producenci i eksporterzy pszenicy na świecie
Od kilku tygodni na polskim i światowym rynku zbożowo-młynarskim panika. Ceny zbóż i mąki rosną z dnia na dzień. Dosłownie. Na giełdzie w Paryżu pszenica drożeje o 6 euro dziennie na tonie - jeszcze przed miesiącem kosztowała 110 euro, wczoraj - 210 euro. Droższe zboża to droższa mąka i wszystko, co się z niej produkuje, także droższe pasze dla zwierząt. Ale na początek - droższy chleb.

- Chleb jest takim samym towarem jak np. skarpetki. Jeśli jego koszty produkcji gwałtownie rosną, my musimy podnieść ceny. Przewiduję dziś wzrost o mniej więcej 20 proc., ale nie wiem, czy to koniec podwyżek - mówi Kazimierz Czekaj, piekarz z Krakowa.

Dwa tygodnie temu piekarze płacili za kilo mąki 72 gr, dziś - ok. 1 zł. A młynarze zapowiadają dalsze wzrosty. W najbliższym tygodniu cena mąki ma skoczyć do 1,07 zł za kg, a potem nawet do 1,2-1,3. Piekarze muszą więc podnieść ceny - w cenie chleba ok. 30 proc. stanowi koszt mąki.

Chleb tylko dlatego jeszcze nie zdrożał, że piekarze mają 30-dniowe umowy z sieciami sklepów. Cena skoczy więc dopiero od września. Niektórzy próbują negocjować skrócenie tego terminu z powodu sytuacji nadzwyczajnej. Warszawska Spółdzielnia Piekarniczo-Ciastkarska, największy producent pieczywa w kraju, spodziewa się wzrostu cen już w sierpniu. Na ile?

- Najpierw powiemy o tym naszym odbiorcom, a nie prasie - mówi wiceprezes spółdzielni Tadeusz Woźniak, który wczoraj szykował nowy cennik pieczywa. - Ale na pewno będzie to ok. 10 proc.

W gorszej sytuacji są producenci makaronów - ich umowy z wielkimi sieciami są na ogół trzymiesięczne. - Nie wytrzymamy tyle! Wysłaliśmy do nich propozycję zmiany umów. Jeśli się nie zgodzą, to 70 proc. firm przerwie produkcję makaronów albo zbankrutuje - rozpacza Marek Dąbrowski, wiceprezes Polskiej Izby Producentów Makaronów.

Niektórzy już liczą, że bardziej opłaci im się podnieść ceny i zapłacić kary za zerwanie umów.

Piekarze i makaroniarze winą za wzrost cen obarczają młynarzy. A oni odbijają piłeczkę: to nie my windujemy ceny, to producenci i właściciele zbóż oszaleli.

Zwykle w czas żniw zboża są najtańsze. W tym roku jest dokładnie odwrotnie. W ostatnim miesiącu cena pszenicy skoczyła z 460 do 780 zł za tonę. I trudno ją kupić, bo wbrew zapewnieniom ministra rolnictwa i Instytutu Ekonomiki Rolnictwa nie ma w Polsce zapasów. A tegoroczne żniwa są spóźnione - ciągłe deszcze nie pozwalają na zbiór. W magazynach pustki.

A prognozy zbiorów w całej Europie coraz bardziej niepokojące. Powody to susza, ulewy i pożary, głównie w Rosji. Ziarna będzie mniej w Polsce - według GUS - o 10 proc., w Rosji i na Ukrainie - o 25 proc., na Węgrzech i Słowacji - o 30 proc. Wczoraj rząd rosyjski zakazał eksportu ziarna, co oznacza, że kraje arabskie - najwięksi importerzy pszenicy - muszą ją sprowadzić z UE lub Ameryki.

- To dopiero przedsmak tego, co się może wydarzyć. Mamy suszę w Kazachstanie i na Ukrainie, pożary w Rosji i fatalne prognozy pogody dla Argentyny i Australii - mówi Marcin Nowakowski, prezes Polskich Młynów, największego polskiego dostawcy mąki.

- Nie dość, że drogo, to jeszcze nie ma gdzie kupić zboża - mówi nam Tadeusz Kapka, właściciel młynów na południu kraju. - Hurtownie są puste. Rolnicy nie sprzedają, bo liczą na ceny powyżej 800 zł za tonę. Wkrótce hurtowa cena mąki piekarniczej dojdzie do 1,2-1,3 zł za kg, a dla klientów indywidualnych do 1,5 zł.

Rolników wysokie ceny zbóż cieszą. Ale nie biorą na siebie winy za podwyżki pieczywa i mąki.

- Rok temu mieliśmy dobre zbiory i ceny tak niskie, że bardziej opłacało się zbożem palić w piecu, niż je sprzedawać. A jednak chleb nie staniał ani o grosz - mówi Zbigniew Kaszuba, który uprawia zboża na ok. 100 ha. - To, co nas w tym roku spotyka, to katastrofa pogodowa. Długotrwałe bardzo wysokie temperatury sprawiły, że ziarno może być fatalnej jakości. Jeśli w ogóle deszcze pozwolą nam je zebrać. Cena ziarna jest prostym odbiciem sytuacji na rynku.

Droższe zboże odbije się na cenach pasz dla świń i drobiu - w konsekwencji na mięsie i wędlinach.

Nikt nie wie, jaki będzie ostateczny bilans zbóż w Europie. W Polsce dotychczas zebrano zboża tylko z ok. 10 proc. pól.

Klęska zbiorów zbóż na świecie - czytaj tu



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 124 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':