http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Święto niemieckich wypędzonych

mk
2010-08-06, ostatnia aktualizacja 2010-08-05 17:02

Związek Wypędzonych obchodził wczoraj w Stuttgarcie Dzień Stron Ojczystych, na którym jego szefowa Erika Steinbach zaproponowała uczczenie wypędzonych świętem narodowym.

Erika Steinbach
Bartosz Makowczyński/AG
Erika Steinbach
ZOBACZ TAKŻE
Nacjonalistyczne myślenie nigdy nie miało wstępu do polityki naszego związku - mówiła wczoraj w Stuttgarcie szefowa Związku Wypędzonych (BdV) Erika Steinbach.

Dzień Stron Ojczystych to najważniejsze święto niemieckich wysiedlonych obchodzone 5 sierpnia w rocznicę podpisania w 1950 r. Karty wypędzonych - dokumentu, w którym wyrzekli się odwetu na rzecz budowania zjednoczonej Europy. Tego dnia zjeżdżają się ziomkostwa z całych Niemiec, a dla przewodniczącej Steinbach to szansa, żeby prezentować swoje postulaty przed całym krajem. Dlatego szefowa związku zaprasza na ten dzień prominentnych gości. W poprzednich latach kilkakrotnie przemawiali tu kanclerz Angela Merkel czy prezydent Horst Köhler.

W tym roku na uroczystościach zjawili się jedynie szef MSW Thomas de Maiziere odpowiedzialny za sprawy wypędzonych, a także szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle, który w ubiegłym roku zablokował kandydaturę Steinbach do rady fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie, która ma upamiętnić niemieckich wysiedlonych.

Steinbach cytowała wczoraj fragmenty Karty, przypominając, że wysiedleni wyrzekli się "zemsty i odwetu" oraz wyrazili gotowość do pojednania i utworzenia "wolnej i zjednoczonej Europy". Zaprzeczyła też, że Karta choćby jednym zdaniem wyraża "nienawiść wobec sąsiednich krajów".

W swoim przemówieniu Steinbach po raz kolejny zażądała też ustanowienia 5 sierpnia świętem narodowym dla uczczenia pamięci wypędzonych.

O BdV zrobiło się głośno już kilka dni przed wczorajszym świętem. We wtorek Arnold Toelg, przedstawiciel Związku w radzie fundacji upamiętniającej wysiedlenia, stwierdził w radiu Deutschlandfunk, że Polska i Czechy od dawna planowały wyrzucenie Niemców, a wojna dała im do tego upragnioną okazję.

Oburzona opozycja domaga się dymisji Toelga. - Wypowiedzi, które relatywizują zbrodnie nazistów, to obraza dla naszych sąsiadów, których miliony padły ofiarą nazistowskiego terroru - mówiła polityk SPD Angelica Schwall-Dueren, a jej partyjny kolega Dietmar Nietan stwierdził, że powołanie takich ludzi jak Toelg do rady fundacji każe wątpić, czy "BdV naprawdę zainteresowany jest pojednaniem".

Steinbach broni Toelga i twierdzi, że jego wypowiedź została wyrwana z kontekstu. - Jeśli komuś nie podoba się ta nominacja, nikt go w fundacji nie trzyma - stwierdziła.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 19 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':