Pułkownik Gut nie jest w GROM-ie nowy. Był już wcześniej zastępcą płk Piotra Patalonga, który dowodził jednostką w latach 2006-2008. A kiedy ten został dowódcą 18 batalionu desantowo-szturmowego w Bielsku-Białej, płk Gut sam przez cztery miesiące stał na czele GROM. Wcześniej przez pięć lat był dowódcą 6 batalionu desantowo-szturmowego w Gliwicach. Gut kojarzony jest jako człowiek Patalonga, który ma objąć wkrótce stanowisko Dowódcy Wojsk Specjalnych.
Decyzja Klicha o tak szybkim nominowaniu nowego dowódcy GROM jest zaskoczeniem nawet w resorcie obrony. Choć, po poniedziałkowych słowach premiera Tuska, który powiedział że "oczekuje, że sprawa GROM zostanie załatwiona bardzo szybko", spodziewano się, że decyzja będzie wydana w ciągu tygodnia. Nikt nie myślał jednak, że nastąpi tego samego dnia, co przyjęcie rezygnacji dotychczasowego dowódcy płk Dariusza Zawadki.
Płk Zawadka złożył rezygnację ze stanowiska przed niecałym tygodniem. Powody jego odejścia oficjalnie nie są znane. Nieoficjalnie mówi się, że to z powodu zapowiadanej nominacji na Dowódcę Wojsk Specjalnych płk Patalonga, z którym jest w konflikcie. Zawadka był też zwolennikiem uniezależnienia GROM od Dowództwa Wojsk Specjalnych.
Dowództwo GROM potwierdziło, że po rezygnacji płk Zawadki, dokumenty złożyło także pięciu innych oficerów ze sztabu GROM. Ale do czwartku ich rezygnacje nie wpłynęły do Dowództwa Wojsk Specjalnych.
Źródło: Gazeta Wyborcza