http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

My, fanatycy. A co!

Grzegorz Szymanik
2010-08-05, ostatnia aktualizacja 2010-08-05 14:05

- To znak od Boga. Już nie przegramy - mówią obrońcy krzyża pod Pałacem Prezydenckim.

4 sierpnia 2010 roku, krzyż nadal stoi pod Pałacem Prezydenckim
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
4 sierpnia 2010 roku, krzyż nadal stoi pod Pałacem Prezydenckim
SONDAŻ
Krzyż pod Pałacem

To symbol anarchii, powinien zniknąć
To symbol pamięci o katastrofie - niech zostanie
Nic dla mnie nie znaczy

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl





"Biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiego rodzaju jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą..." - na środku chodnika siedzi młoda dziewczyna w żółtej koszulce i melodyjnym głosem recytuje Ewangelię św. Łukasza.

Do krzyża dostępu już nie ma - o trzeciej w nocy ogrodzono go metalowym płotem. Zaraz przed ogrodzeniem leżą kwiaty, znicze, zdjęcia, wiersze, różańce. I wiele nowych krzyży. Duże drewniane i małe metalowe, zdjęte ze ścian i takie na szyję, solidne i skręcone z brzozowych gałęzi albo dwóch krzywych patyczków.

Pan Józek patrzy na tablicę, którą ktoś przed chwilą postawił: "Uwaga! Teren PRL-u. Przekraczanie wzbronione", i woła do stojących za barierką policjantów: - A! Czytajcie, okupanci!

Po drugiej stronie Krakowskiego Przedmieścia stoisko ze zniczami. - Nędznie idzie, nikt nie kupuje - sprzedawca zaciąga się papierosem.

Obrońcy przynoszą świeże kwiaty, odmawiają różaniec. Ale już nie tacy cierpiący, nie smutni jak przez ostatnie tygodnie. Szczęśliwi. Bo "udało się!". Bo wygrali "wojnę krzyżową". I we wszystkich serwisach, gazetach, portalach była to wiadomość dnia. - To znak od Boga - mówią. - Bronek, wyłaź z Pałacu, zbrodniarzu! - wołają teraz. Jedzą śniadanie, a potem oglądają gazety, czytając relacje z obrony, psioczą, że propaganda, że to "śmierdzi Żydem". Szukają na zdjęciach siebie.

Dyskutują. - Mówią, że my fanatycy? I dobrze. Tylko fanatycy są zdolni do rzeczy wielkich!

- Ja wyrzutów nie mam, że przeciw księżom wczoraj krzyczałem. Przecież 80 proc. księży to agenci i ubecy.

- Tak! Jest papier toaletowy i jest papier fotograficzny, że tak powiem.

- I mówią - dodaje jeszcze siostra zakonna - że tu nie może być krzyża, bo zagraniczna delegacja przyjedzie i jak to będzie wyglądało. Chyba ze Wschodu ta delegacja!

Dużo gapiów. Trochę kłótni, krzyków, ale emocje jakby opadły. Teraz wszyscy czekają, co będzie dalej.

Skauci z Kanady ubawieni jak w wesołym miasteczku robią zdjęcia. Czasem ktoś się zatrzyma i powie (ale cicho powie, żeby nie zostać "komuchem", "ubekiem" "satanistą" i nie usłyszeć: "A kto ci zapłacił za agitację, szpiclu?"): - Handel tu robią, handel polityczny pod krzyżem. Takich jak oni Jezus wypędził ze świątyni.

Albo: - Wczorajsza rezygnacja z przenosin to był dla tych ludzi węgiel do pieca. Teraz będą stać do zimy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 73 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    124 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':