Protest wystosowało stowarzyszenie Pracownia Różnorodności. Popiera go Feminoteka i Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego (PTPA). - Dotychczasowa działalność minister nie jest rekomendacją do bycia jurorem tym konkursie - mówi dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Pracownia w liście do organizatorów konkursu pisze: „W naszej opinii pani Radziszewska w żaden sposób nie zasługuje na taki honor. Ani ze względu na jej »pracę « na rzecz walki z dyskryminacją, ani ze względu na kompetencje. (...) Nie tylko nie podejmowała działań na rzecz walki z dyskryminacją, ale sama prezentowała postawy dyskryminujące - zwłaszcza w odniesieniu do osób LGBTQ [lesbijek, gejów, osób bi- i transseksualnych oraz queer]”.
Pracownia wskazuje, że w grudniu ub. roku razem z 11 innymi organizacjami pozarządowymi złożyła petycję do premiera, domagając się odwołania minister. I wyraża obawę, że zaproszenie jej do jury konkursu może być odczytane jako poparcie dla sposobu, w jaki sprawuje swój urząd.
- To, że polski rząd nie ma żadnej polityki równościowej, a Polska nie wdrożyła unijnych dyrektyw antydyskryminacyjnych, to także jej "zasługa" - dodaje Krzysztof Śmiszek z PTPA.
- Pani Radziszewska swego czasu powiedziała, że sprawy równości płci nie leżą w jej kompetencji - przypomina Joanna Piotrowska z Feminoteki. Konkurs "Na rzecz różnorodności. Przeciw dyskryminacji" ogłaszany jest od 2003 r. Nagrodę przyznaje jury złożone z "pracowników mediów oraz ekspertów zajmujących się zagadnieniami przeciwdziałania dyskryminacji".
Źródło: Gazeta Wyborcza