Zobacz także: Galeria zdjęć na Dużym Kadrze
Laura Dekker stała się sławna jeszcze przed pobiciem wymarzonego rekordu. Rok temu holenderski sąd rodzinny nie pozwolił 13-letniej wówczas dziewczynce wyruszyć na żeglarską wyprawę mimo wsparcia i zgody ze strony ojca.
Kilka dni temu sąd rodzinny cofnął zakaz i Dekker przystąpiła do dzieła. - Mogę wreszcie pożeglować, to cudownie - tłumaczyła wczoraj dziennikarzom w holenderskim porcie Den Osse, skąd odpłynęła jako najmłodsza żeglarka chcąca opłynąć glob. Żegnało ją ponad sto osób i kilkudziesięciu dziennikarzy.
Problem w tym, że dla wielu komentatorów wyprawa Dekker to nie tylko spełnienie marzeń dziewczyny, ale przede wszystkim przedsięwzięcie komercyjne. 11,5-metrowy
jacht "Guppy" podstawili jej sponsorzy. Przepustką do sławy ma być
ekskluzywny kontrakt na relacje z rejsu podpisany przez Dekker z jedną z holenderskich telewizji.
Do Portugalii dziewczyna popłynie jeszcze z ojcem Dickiem Dekkerem. Stamtąd ruszy w rejs już sama. Nawet jeśli jej się uda, nie trafi do Księgi
rekordów Guinnessa, gdyż jej kapituła zdecydowała, iż nie będzie rejestrowała rekordów "najmłodszych" żeglarzy. Wszystko po to, by nie zachęcać jeszcze młodszych niż Dekker do wypraw ryzykownych dla ich zdrowia psychicznego, a nawet życia.
W czerwcu br. francuski statek rybacki uratował 16-letnią Amerykankę Abby Sunderland, która też próbowała opłynąć glob. Wielka fala złamała jej maszt na Oceanie Indyjskim 2 tys. mil od wybrzeży Australii.