- Rozumiem emocje. Ale krzyż przed Pałacem Prezydenckim używany jest nie tylko w związku z emocjami, ale też w związku z interesem politycznym. Krzyż nie zasługuje na takie traktowanie - mówił wczoraj premier.
Po fiasku akcji przeniesienia krzyża natychmiast konferencję zrobił
SLD. - Bronisław Komorowski i rząd są tak samo winni jak
PiS. Obie te partie często wykorzystywały dla profitów politycznych symbole religijne - mówił wicemarszałek Jerzy Wenderlich. Skrytykował też
Kościół: - Żadnemu z biskupów nie starczyło odwagi, aby przyjść pod Pałac.
- Największą odpowiedzialność za te przepychanki ponosi PiS. Oświadczeniem w obronie krzyża podważył porozumienie zawarte między Kancelarią Prezydenta, harcerzami i kurią. Dał zielone światło protestującym - mówi Rafał Grupiński z PO. I dodaje: - PiS znów znalazł pretekst do dzielenia Polaków, tym razem na lepszych i gorszych katolików. Przy okazji podważył autorytet Kościoła. W tej historii nie chodzi oczywiście o krzyż, lecz o demonstrację polityczną.
"Gazeta": Czy ugięcie się pod presją fanatyków nie kompromituje państwa?
Grupiński: Może to być odczytane jako słabość państwa. Ale sytuacja była trudna ze względu na konieczność uwzględnienia uczuć religijnych.
Komitet polityczny PiS w poniedziałek ogłosił apel, by krzyża nie ruszać "do wybudowania pomnika ofiar katastrofy". Wczoraj pod pałacem byli posłowie PiS Jolanta Szczypińska i Stanisław Pięta. - Proszę zwolnić mnie z komentowania tej sytuacji - powiedział nam wiceszef PiS Adam Lipiński.
Abp
Kazimierz Nycz odmówił "Gazecie" dłuższej rozmowy. - Smutne. Została zmarnowana szansa na godne przeniesienie krzyża i zaprzestanie jego instrumentalizacji - powiedział.
"Gazeta": Kto zmarnował tę szansę?
- Niech sobie każdy sam odpowie na to pytanie. Jestem jednak pewien, że będzie jeszcze jedna szansa.
Później dodał, że "Kościół warszawski nie jest stroną w tej sprawie".
Były też bardziej zdecydowane głosy ludzi Kościoła. - Nie o krzyż chodzi, ale o władzę. Ci, którzy tam stoją i gardłują, chcą poniżyć i zohydzić w oczach opinii publicznej przeciwników politycznych. To zachowanie paskudne i niegodne chrześcijanina - powiedział "Gazecie" bp
Tadeusz Pieronek.
Ks. Robert Nęcek, rzecznik krakowskiej kurii: - Ta sytuacja kompromitowała tych, którzy przeszkadzali w przeniesieniu krzyża. Nie chodzi tylko o to, że ludzie podający się za wierzących nie posłuchali biskupa, który podjął decyzję w tej sprawie. Problem postrzegam głębiej. Tu nie o krzyż chodzi. Tu chodzi o uwikłanie cząstki Kościoła w popieranie określonej partii. A Kościół nie zauważył, że został instrumentalnie potraktowany.
- Nieszczęściem jest to, że krzyż został zawłaszczony przez ludzi prowadzących akcję polityczną. Chodzi o wizję prezydentury Lecha Kaczyńskiego i niemal sakralizację jego pamięci. To wydarzenie ściąga pewien typ Polaków, którzy w pogłębianiu nienawiści, w poczuciu zagrożenia, w wymyślaniu wrogów widzą sposób na intensywność istnienia Polski. Trudno z nimi racjonalnie rozmawiać - powiedział naczelny "Tygodnika Powszechnego" ks. Adam Boniecki.