http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kibic może na stadionie krzyczeć, co tylko chce

Jarosław Sidorowicz, Kraków
2010-08-04, ostatnia aktualizacja 2010-08-04 08:59

Odgłosy małp pod adresem czarnoskórych piłkarzy, okrzyki: "Do pieca", i antysemickie przyśpiewki - krakowska prokuratura nie dopatrzyła się w tym przestępstw i ostatecznie umorzyła śledztwo w sprawie rasistowskich incydentów podczas meczu Cracovii i Wisły

Kibice skandują podczas meczu
Fot. Kuba Atys / AG
Kibice skandują podczas meczu
Listopad 2008, mecz o Puchar Ekstraklasy. Gdy z boiska znoszono piłkarza Cracovii, kibole Wisły krzyczeli: "Do pieca!". Fani Cracovii nie byli dłużni, imitując odgłosy małp, gdy do piłki podchodził ciemnoskóry Brazylijczyk Cleber z Wisły. Po ostatnim gwizdku zawodnicy "Białej Gwiazdy" podeszli pod sektor swoich kibiców i zaintonowali okrzyk: "Zawsze nad wami...", a kibole dokończyli: "Pie... Żydami". Wiślacy odpowiedzieli brawami.

Incydent ktoś nagrał na telefon komórkowy, nagranie wyemitowały stacje telewizyjne. Ścigania za antysemickie i rasistowskie incydenty zażądały dwie organizacje żydowskie: stowarzyszenie Dzieci Holocaustu oraz Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce. Ale dwuletnie postępowanie śledczych nie przyniosło żadnych efektów. Prokuratura już rok temu umorzyła je pierwszy raz. Sąd po skardze żydowskich organizacji nakazał jeszcze raz zająć się sprawą. Bez skutku. Prokuratura konsekwentnie twierdzi, że przestępstwa nie ma. Bo według krakowskich śledczych okrzyki: "Do pieca", nie są nawoływaniem do nienawiści na tle rasowym i narodowościowym. "Chodziło jedynie o obrażenie piłkarza z powodu przynależności klubowej, a nie narodowościowej". Podobnie tłumaczone są pozostałe incydenty. Intonując przyśpiewkę, piłkarze Wisły - według prokuratury - nie podżegali do przestępstwa, bo chcieli "wyrazić jedynie swoją wyższość sportową nad przeciwnikiem i żaden nie spodziewał się takiego zakończenia". - A klaskali mechanicznie i z przyzwyczajenia - twierdzi prokuratura. I dodaje, że nie udało się ustalić, kto konkretnie śpiewał. A bez tego nie da się - jak ujmuje to w uzasadnieniu - stwierdzić, "dlaczego i z jakiego powodu zmieniono słowa w przyśpiewce". W samych słowach prokuratura też nie dopatrzyła się motywów antysemickich: "Brak jakichkolwiek powodów, by przyjąć, że słowa te skierowane były do osób narodowości żydowskiej. Skierowane były do przeciwnej drużyny, a chodziło o obrażenie jej i jej kibiców niezależnie od przynależności, choć to zachowanie wysoce naganne. Co nie oznacza, że stanowi przestępstwo". Prokuratura nie dopatrzyła się też przestępstwa w odgłosach małp wydawanych przez kiboli Cracovii, bo "sam Cleber nie był zainteresowany śledztwem w tej sprawie".

Organizacje antyżydowskie nie mogą już zaskarżyć umorzenia. Przysługuje im najwyżej prawo złożenia prywatnych aktów oskarżenia. - Ręce opadają, skoro to nie jest według prokuratury nawoływanie do nienawiści - komentuje decyzje krakowskich śledczych Edward Odoner, sekretarz gazety "Słowo Żydowskie", członek i były wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce. - Ten problem dotyczy nas wszystkich jako Polaków. Chodzi o wizerunek Polski na świecie. Może przyszedł czas na to, by głos w tej sprawie zabrały nie tylko organizacje żydowskie, ale też jakaś polska instytucja.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 17 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':