Tylko gdzie te starania III RP o zachowanie świeckiego charakteru? Nie dalej jak pół roku temu Sejm, a potem Senat przyjęły - także głosami parlamentarzystów rządzącej koalicji - uchwały w obronie krzyża. Sejm, sprzeciwiając się idei usunięcia krzyży ze szkół czy urzędów, uchwalił, że krzyż "w sferze publicznej przypomina o gotowości do poświęcenia dla drugiego człowieka, wyraża wartości budujące szacunek dla godności każdego człowieka i jego praw".
Senat zaś z inicjatywy PO przyjął uchwałę "W sprawie poszanowania krzyża", w której uznał, że "wszelkie próby zakazania umieszczania Krzyża w szkołach, szpitalach, urzędach i przestrzeni publicznej w Polsce muszą być poczytane za godzące w naszą tradycję, pamięć i dumę narodową".
Krzyż nie przeszkadzał rządzącym, kiedy można było zarobić punkty u wierzących wyborców. I zyskać pochwałę Kościoła katolickiego akceptowanego przez polityków jako znaczący gracz na scenie politycznej. Teraz przed Pałacem Prezydenckim krzyż uwiera.
Kto krzyżem wojuje...
Przeczytaj też komentarz Jana Turnaua: Hańba