http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Krzyż zostaje. Anarchia czy roztropność władzy? - komentarze

dejot, PAP
2010-08-03, ostatnia aktualizacja 2010-08-03 17:01

Krzyż pod Pałacem Prezydenckim
Krzyż pod Pałacem Prezydenckim
Fot. Agencja Gazeta

- To bardzo roztropna decyzja i jestem za nią bardzo wdzięczna - uważa Halina Bortnowska. - Władza pod pozorem wielkiej roztropności pokazała swoją słabość - nie zgadza się prof. Jan Hartman

Abp Nycz: Potrzebny kompromis i gwarancja tablicy

- Jedynym wyjściem jest znalezienie sposobu, takiego kompromisu, który by dał gwarancję tablicy w tym miejscu (...) Inaczej będziemy skazani na taką improwizację - ocenił metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz.

Pytany, czy będzie się włączał w pośrednictwo, aby doprowadzić do porozumienia w tej sprawie, abp Nycz odparł, że "na razie nie jest o to proszony". Zaznaczył zarazem, że "kościół warszawski nie jest stroną w tej sprawie"

Sariusz-Skąpska: Nieprzeniesienie krzyża to anarchia

- Nieprzeniesienie krzyża do kościoła św. Anny to anarchia - oceniła Izabella Sariusz-Skąpska, córka prezesa Federacji Rodzin Katyńskich Andrzeja Skąpskiego, który 10 kwietnia zginął w katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem.

- Dochodzi do jakiejś anarchii po prostu. To jest jedyne, co można powiedzieć. (...) Jeśli jakaś grupa ludzi blokuje coś, co wcześniej było ustalone, to chyba są jakieś akcje anarchistyczne - oceniła Sariusz-Skąpska, która pełni funkcję sekretarza Rady Federacji Rodzin Katyńskich.

- Nie zgadzam się, by symbol mojej wiary był wykorzystywany rzekomo w uczczeniu pamięci mojego ojca. On jako człowiek bardzo głęboko wierzący byłby tutaj zdruzgotany - uznała Sariusz-Skąpska. - Widziałam w dłoniach tych protestujących osób zdjęcia i z przerażeniem myślałam, że mogły się tam znaleźć zdjęcia mojego taty, mam nadzieję, że tak nie było. To przerażające - mówiła.

Bortnowska: Nie ustępujemy, jako słabi, ale jako mądrzejsi

- To bardzo roztropna decyzja i jestem za nią bardzo wdzięczna. Chodzi o to, żeby uniknąć nieszczęścia, żeby ci ludzie w zamęcie kogoś nie przewrócili i nie zadeptali - powiedziała przewodnicząca Rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Halina Bortnowska. - To jest rozumne rozstrzygnięcie w interesie tych ludzi, którzy nie chcą przenieść krzyża. Żeby im nic złego się nie stało. To nie jest słabością i możemy sobie na to pozwolić, bo jesteśmy silni, a nie słabi. Nie ustępujemy, jako słabi, ale ustępujemy, jako mądrzejsi - podkreśliła Bortnowska.

Pytana o rozwiązanie sporu, przewodnicząca zaapelowała o lepszy kontakt duszpasterski z osobami, które nie dopuszczają do przeniesienia krzyża. - Trzeba z nimi rozmawiać i przekonywać. Nie mogą czuć się sami. Trzeba odebrać im też poczucie, że są obrońcami. To słowo "obrońca" jest bardzo groźne. Nikt nie atakuje krzyża, więc nie ma potrzeby jego bronienia. Nie są obrońcami krzyża, są obrońcami własnej decyzji, gdzie ten krzyż ma stać, tylko własnej decyzji - mówiła. - Apeluję do duszpasterzy, żeby tych ludzi nie opuszczali i mam poczucie, że gdyby coś się stało, gdyby ktoś zginął tam, nie daj Boże, to byłaby to odpowiedzialność tych, którzy pozwolili temu zjawisku narastać - podkreśliła Bortnowska.

Hartman: władza pod pozorem roztropności okazała słabość

- Władza pod pozorem wielkiej roztropności pokazała swoją słabość - ocenił filozof z Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Jan Hartman. - Krzyż przed Pałacem Prezydenckim w coraz większym stopniu będzie ośrodkiem nieustającej demonstracji politycznych radykałów i religijnych fanatyków.

- To niezdecydowanie władzy świadczy o tym, że nasze społeczeństwo obywatelskie i nasze państwo prawa to są jeszcze słabo ugruntowane byty. To wciąż jeszcze jest w sferze naszych planów i marzeń - podkreślił Hartman. - Ta strachliwość, skłonność do negocjowania, do mitygowania się ze strony władz tylko nakręca sytuację konfliktową, jest działaniem na rękę radykałów i fanatyków.

- Istotą i zasadą radykalizmu politycznego jest to, że każde ustępstwo ze strony władz powoduje wzmożenie ataków i naporu. Tak będzie za każdym kolejnym razem. Ustępowanie przed radykałami i fanatykami, ustępowanie przed histerią i nienawiścią, jest nakręcaniem histerii i nienawiści - dodał Hartman.

Ks. Boniecki: Tutaj krzyż utracił swój sakralny charakter

- Nieszczęściem jest to, że krzyż - znak religijny - został zawłaszczony przez ludzi prowadzących akcję polityczną - uważa ks. Adam Boniecki. - Tu nie chodzi o tajemnicę krzyża, lecz pewną wizję prezydentury Lecha Kaczyńskiego i niemal sakralizację jego pamięci. Dziś, ex post, wszyscy mówimy, że gdyby natychmiast po zakończeniu żałoby krzyż został przeniesiony, to nie zostałby nadużyty, a tak tutaj krzyż utracił swój sakralny charakter i stał się narzędziem operacji psychologiczno-politycznej, która angażuje emocje - ocenił.

- Jeśli wsłuchać się w okrzyki pod Pałacem Prezydenckim to jest to wydarzenie, które ściąga tam pewien rodzaj Polski, pewien typ Polaków, którzy w agresji, pogłębianiu nienawiści, w poczuciu zagrożenia, w wymyślaniu wrogów, widzą sposób na intensywność istnienia Polski - uznał Boniecki.

- Pytanie jak to rozwiązać to pytanie, które dziś wszyscy sobie stawiają. Nie wiem, (...) może trzeba iść na pewien kompromis i szybko zrobić tablicę pamiątkową. Nie wiadomo jednak, czy to usatysfakcjonuje protestujących ludzi - zastanawiał się ks. Boniecki. - Mówi się, że chodzi o krzyż, więc Kościół ma ten problem rozwiązać. A przecież Kościół nie jest właścicielem wszystkich krzyży na świecie. Kościół podjął tutaj funkcję mediatora, towarzysza, kogoś, kto podjął się nadać temu poważny charakter. Najważniejsza rzecz, że arcybiskup warszawski stał się gwarantem, tego, że pamięć ofiar zostanie w godny sposób utrwalona - dodał ks. Boniecki.

Przeciszewski: Krzyż powinien zostać do czasu decyzji ws. pomnika

- Osoby manifestujące we wtorek pod Pałacem Prezydenckim demonstrowały nieufność wobec obietnicy Kancelarii Prezydenta, potwierdzonej przez władze kościelne, że pod pałacem znajdzie się trwały pomnik upamiętniający ofiary smoleńskiej katastrofy łącznie z prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego małżonką - uważa prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej Marcin Przeciszewski.

- Moim zdaniem najbardziej rozsądnym wyjściem z tej sytuacji byłoby pozostawienie krzyża pod pałacem do czasu podjęcia konkretnych decyzji o kształcie tego pomnika. Chodzi o decyzje, które przekonają osoby wątpiące, że pomnik rzeczywiście tam stanie - powiedział Przeciszewski.

Ale o pomyśle pomnika przed Pałacem krytycznie wypowiedział się Generalny Konserwator Zabytków. - Konserwator zabytków nie jest najwyższą władzą w RP - uważa Przeciszewski. - Nawet tereny zabytkowe mogą podlegać pewnej restrukturyzacji czy pewnym uzupełnieniom. Forma pomnika powinna być uzgodniona z konserwatorem, żeby nie kłóciła się z architekturą pałacu, wierzę, że znalezienie takiej formy okaże się możliwe. Potrzebna jest dyskusja wszystkich zainteresowanych stron, żeby znaleźć satysfakcjonujące rozwiązanie. Ufam, że jest to możliwe.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 41 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':