http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Bitwę pod krzyżem" przegrali wszyscy

Adam Leszczyński
2010-08-03, ostatnia aktualizacja 2010-08-04 08:04

Adam Leszczyński
Adam Leszczyński
fot. Piotr Bernaś/AG

Przegrało państwo, które pokazało, że nie potrafi obronić swego świeckiego charakteru. Że jest słabe i bezbronne - bo wystarczy grupka protestujących, by musiało ze wstydem odstąpić od zaplanowanego od wielu dni przeniesienia krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego do kościoła

Straż miejska musi używać gazu łzawiącego, kiedy pod krzyżem pojawiają się księża mający zabrać go do kościoła św. Anny. Zdecydowano o przełożeniu uroczystości.
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Straż miejska musi używać gazu łzawiącego, kiedy pod krzyżem pojawiają się...
Nazwijmy rzecz po imieniu - to był triumf anarchii i fanatyzmu. W obliczu krzyża - używanego jako symbol polityczny, bo nie religijny - Rzeczpospolita okazała się bezradna. Szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski powiedział, że "w sprawach krzyża decyduje Kościół". Ale to nieprawda. Krzyż w tym miejscu to także - a może przede wszystkim - sprawa państwa.

Przegrał Kościół. Księża, którzy mieli poprowadzić uroczystość przeniesienia krzyża, musieli wysłuchać wiernych, którzy skandowali - do kapłanów! - hasło "precz z komuną". Owieczki ostentacyjnie zlekceważyły swoich pasterzy. To porażka biskupów - zwłaszcza warszawskiego abp. Nycza. Gdyby sam przyszedł pod krzyż, być może protestujący ustąpiliby przed jego autorytetem.

Przegraliśmy wszyscy - niewierzący i wierzący. Niewierzący - bo mają wymowny dowód, że nie żyją w państwie świeckim, które obiecuje im konstytucja. Wierzący - bo okazało się, że bardzo łatwo ich symbol znieważyć. Krzyż przed pałacem przestał być przede wszystkim symbolem religijnym - stał się pałką, którą można przyłożyć politycznym przeciwnikom. I znakiem, pod którym dochodzi do przemocy - bo to protestujący "w obronie" krzyża napierali na policję. Co więcej, na dłuższą metę może to tylko zradykalizować obrońców świeckiego państwa, którzy w bitwie o krzyż zobaczą wygraną religijnego fanatyzmu.

Nie wiem, czy wygrał PiS, którego politycy poparli wczoraj "obrońców krzyża". PiS świadomie podgrzewał emocje i jest w znacznej mierze odpowiedzialny za gorszące sceny na Krakowskim Przedmieściu. Partia, która lubi się przedstawiać jako "propaństwowa" i mówić o silnym państwie, wzięła udział w osłabianiu Rzeczypospolitej. Trudno uznać to za triumf.

Krzyż należy przenieść w należne mu miejsce - do świątyni. Kościół najwyraźniej nie wyciągnął wniosków z awantury o krzyże ustawiane na żwirowisku w Oświęcimiu. Nie potrafił jej rozwiązać tak długo, aż urosła do rangi kompromitującego skandalu. Dlatego teraz Kościół i państwo powinny wziąć odpowiedzialność za należyte przygotowanie tej operacji.

Rzeczpospolita nie może dać się szantażować nikomu.

Przeczytaj też komentarz Ewy Siedleckiej: Kto krzyżem wojuje...

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 172 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    47 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':