Wicepremier był gościem Janiny Paradowskiej. Jak ta koalicja działa? Jest wzorcowa czy macie problemy - chciała wiedzieć publicystka "Polityki". - Tego czego brakuje to dialogu politycznego na najwyższym poziomie. Pamiętam koalicję z
SLD z lat 1993 -1997 gdy był swego rodzaju komitet sterujący - wspominał Pawlak, jeden z bardziej doświadczonych polskich polityków w zawieraniu koalicji. Dwa razy był szefem polskiego rządu. W 1992 roku
Lech Wałęsa desygnował go na premiera. Miał stworzyć chrześcijańsko - ludowo - liberalny rząd. Jego misja jednak nie powiodła się. Po tzw. "33 dniach Pawlaka" premierem została Hanna Suchocka. Pawlak ponownie został premierem rok później w rządzie SLD-
PSL. Odszedł po kryzysie w koalicji. Obecnie wicepremier i minister gospodarki. O wzorowej koalicji mówi tak: - W systemie niemieckim jest taka praktyka, że członkowie rządu z partii koalicyjnych spotykają się co tydzień. Natomiast przed posiedzeniem parlamentu spotykają się z szefami frakcji parlamentarnych, szefów partii, żeby ten komitet sterujący rozstrzygał podstawowe dylematy polityczne w takim gronie, które steruje sprawami państwowymi - mówił.
A jak to wygląda na gruncie polskim? - Tego typu mechanizmy zbyt słabo są u nas widoczne. Spotykamy się co tydzień z panem premierem oczywiście przygotowując posiedzenie rady ministrów, ale brakuje czasu na sprawy długofalowe jak zdrowie czy dobre przygotowanie pakietu finansowego.
Ludowcy często skarżą się, że są zaskakiwani przez rząd albo PO propozycjami zmian, których z nimi nikt nie konsultował. Tak był na przykład gdy Bronisław Komorowski zaproponował Marka Belkę na szefa Narodowego Banku Polskiego. - Jesteśmy państwem stabilnym. Nie może być tak, że ktoś kto rano wstaje rzuca jakieś kandydatury i zastanawia się co będzie dalej - mówił wówczas wyborcza.pl Stanisław Żelichowski, szef klubu PSL.