http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rosyjska przeszkoda

Bogdan Wróblewski
2010-08-03, ostatnia aktualizacja 2010-08-03 07:33

Donald Tusk i Jerzy Miller
Donald Tusk i Jerzy Miller
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

Rosjanie nie przekazują nam dokumentów niezbędnych do wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej - premier Donald Tusk i szef MSWiA Jerzy Miller potwierdzają informacje "Gazety"

O tym, że polsko-rosyjska współpraca w tej sprawie jest w impasie, pisaliśmy wczoraj. Ujawniliśmy, że Edmund Klich, przedstawiciel Polski przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym (MAK) w Moskwie, interweniował już nawet u jego szefowej Tatiany Anodinej. Napisał list, w którym domaga się informacji, "otwartości i poszanowania zasad współpracy".

Napisaliśmy też, że badanie katastrofy w Polsce w komisji kierowanej przez szefa MSWiA z powodu braku dokumentów rosyjskich "doszło do ściany".

- Mamy na tyle istotne luki, że członkowie komisji nie chcą wydać ostatecznego werdyktu - przyznał wczoraj w Sandomierzu min. Jerzy Miller, szef polskiej komisji. Te luki to informacje z Rosji. Komisja czeka na nie od kilku tygodni.

- Powiedziałbym, że mamy istotne przeszkody w kontynuowaniu badań - mówił Miller. I wyjaśnił: - Katastrofa dotyczyła polskiego samolotu, ale na terenie Federacji Rosyjskiej. Komisja ma praktycznie na ukończeniu te wątki, które dotyczą samolotu, pilotów, organizacji lotu, dostępne w Polsce. Inne wymagają zapoznania się z dokumentami rosyjskimi i ta część badań nie może być zakończona.

"Gazeta" napisała w poniedziałek, że chodzi przede wszystkim o dokumentację dotyczącą smoleńskiego lotniska, pracy kontrolerów oraz rosyjskich procedur lotniczych. Tych samych informacji nie może się też doprosić polska prokuratura.

Edmund Klich musiał np. czekać na udostępnienie wyników tzw. oblotu lotniska Siewiernyj przez rosyjski samolot-laboratorium. Oblot wykazał, że radar w Smoleńsku był bardzo niedokładny - podawał wysokość z precyzją do 300 m. Kontrolerzy nie mogli więc znać precyzyjnej pozycji prezydenckiego tupolewa. Czy wobec tego przekazywali pilotom dobre dane?

Donald Tusk przyznał wczoraj, że współpraca z Rosjanami dziś "wygląda gorzej niż na początku": - Zwróciłem się do akredytowanego przy MAK Edmunda Klicha i do ministra Millera, by formalnie zwrócili się z kategorycznym oczekiwaniem na udostępnienie dokumentów polskiej stronie. Stanowisko Edmunda Klicha zostało wyrażone w pełnym porozumieniu ze mną - dodał szef rządu.

Klich był wczoraj dla nas niedostępny. Od soboty jest na urlopie.

Interwencję w MAK podjął też Miller. - Kilka tygodni temu wystąpiłem z listą dokumentów, które interesują komisję, a których strona polska nie otrzymała. Odpowiedzi nie mam - mówił wczoraj. - Znając zawiłe procedury obowiązujące w Federacji Rosyjskiej, traktuję to jako przewlekłość proceduralną.

A premier Tusk dodaje, że "w najbliższych dniach będzie potrzebna wizyta min. Millera w Moskwie". Pytany, czy opór Rosjan nie wymaga jego osobistej interwencji, nie wykluczył tego. Ale dodał, że rozmowę z rosyjskim rządem czy prezydentem odbędzie dopiero po kolejnych krokach Edmunda Klicha i Jerzego Millera.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':