http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dlaczego to śledztwo tak długo trwa?

Marcin Wojciechowski, Moskwa
2010-08-03, ostatnia aktualizacja 2010-08-03 08:18

Szczątki Tu-154
Szczątki Tu-154
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

Urlopy, biurokracja i chęć ukrycia niedociągnięć po swojej stronie - takie mogą być przyczyny opóźniania rosyjskiego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej.

To szczególne śledztwo, bo dotyczy najważniejszej osoby w państwie - mówi mi emerytowany rosyjski pilot zajmujący się niegdyś wyjaśnianiem przyczyn katastrof lotniczych, gdy zapytałem go, czy strona rosyjska opóźnia śledztwo. - Każdy fakt musi być szczegółowo sprawdzony, co czasem trwa tygodniami.

Podaje przykład. W wypadku katastrofy Tu-154 wiadomo, że w ostatniej fazie lotu samolot zniżał się z prędkością 10 m/s. W krytycznej fazie lotu maszyna była zaledwie 8 m nad ziemią. - Załóżmy, że ktoś ze świadków zezna, iż mogło to być 5 m albo 2 m. Ta informacja musi być szczegółowo sprawdzona. Analizuje się prędkość wiatru, inne parametry, ponownie analizuje zapisy na czarnych skrzynkach. To musi potrwać. I tak jest z każdym szczegółem - mówi.

Dziennikarz zajmujący się lotnictwem twierdzi, że standardowa procedura wyjaśniania takich katastrof trwa w Rosji około roku: - Fakt, że wstępny raport ogłoszono już pod koniec maja, jest bez precedensu. Prawdopodobnie chodziło o to, by uciszyć wszelkie spekulacje i uspokoić opinię publiczną, głównie w Polsce.

Z kolei dziennikarz piszący w jednej z głównych rosyjskich gazet o wymiarze sprawiedliwości tłumaczy, że to śledztwo jest ważne dla tutejszych władz i urzędników. Ale nie na tyle, by odwoływać urlopy czy przyspieszać procedury biurokratyczne, które w Rosji trwają tygodniami albo miesiącami.

- Śledztwa w sprawie zamachów czy szczególnie głośnych przestępstw trwają u nas po dwa-trzy lata i nikt się temu nie dziwi. Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej i tak toczy się całkiem szybko. Być może w Polsce są inne standardy, stąd wasze zdenerwowanie - uważa dziennikarz.

Znany moskiewski adwokat podpowiada, że Warszawa wcale nie musi zwracać się do Moskwy o informacje tylko kanałami oficjalnymi: - Polska prokuratura wojskowa wysyła prośby o pomoc prawną, ale nie zawsze są one rozpatrywane albo są rozpatrywane z opóźnieniem lub częściowo. Można to obejść. Wystarczy, żeby rodziny ofiar katastrofy ustanowiły pełnomocnika w Rosji. Wtedy zyska on dostęp do akt śledztwa i będzie mógł składać skargi na działania prokuratury, np. na opóźnianie niektórych procedur.

Mój rozmówca dziwi się, że do tej pory strona polska nie ustanowiła jeszcze takiego pełnomocnika, choć podobno toczą się już nieoficjalne rozmowy w tej sprawie.

Nie udało mi się namówić żadnego rosyjskiego polityka na rozmowę o śledztwie smoleńskim. Większość jest na wakacjach albo nie ma nic do powiedzenia w tej sprawie.

Rosyjscy piloci, z którymi rozmawiałem, twierdzą, że strona rosyjska nie chce manipulować śledztwem, jedynie "zdjąć odpowiedzialność z obsługi naziemnej lotniska w Smoleńsku".

- Już tydzień po katastrofie dla fachowców było jasne, że główną przyczyną tragedii było przecenienie swoich umiejętności przez dowódcę Tu-154, drugą przyczyną - obecność w kabinie szefa polskich sił powietrznych, który mógł naciskać na pilotów, a trzecią - słabe przygotowanie służb naziemnych lotniska w Smoleńsku - mówi źródło "Gazety". - Gdyby kontrolerzy powiedzieli jasno na wysokości decyzji, by pilot odleciał na drugi krąg lub na lotnisko zapasowe, nie byłoby żadnych wątpliwości co do ich zachowania. Tymczasem oni to zrobili, gdy samolot praktycznie uderzał w ziemię. Ale nie jestem pewien, czy szybszy refleks kontrolerów pozwoliłby uniknąć tragedii. Z analizy materiałów już opublikowanych widać, że strona rosyjska chce zmarginalizować odpowiedzialność kontrolerów i ewentualne błędy na lotnisku w Smoleńsku. Nic dziwnego, każdy chce prać brudy we własnym domu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':