Antoni Macierewicz, który stoi na czele pisowskiego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej, przyszedł w poniedziałek do Sejmu na konferencję wyposażony w zdjęcia polityków. Na telebimie pokazał twarze: byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, byłego premiera Leszka Millera, wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego i posła
SLD Ryszarda Kalisza.
Tablica ze zdjęciami tych, którzy mówią co innego, niż wiedzą - W ostatnich dniach mieliśmy do czynienia z szeregiem wypowiedzi wybitnych polityków PO i SLD, którzy wprost obarczali odpowiedzialnością Kancelarię Prezydenta RP za wydarzenia, które doprowadziły do katastrofy, sugerując także osobistą odpowiedzialność Lecha Kaczyńskiego - mówił Macierewicz wskazując zdjęcia polityków. I wytykając, że w przeszłości niektórzy z nich pełnili wysokie funkcje i doskonale wiedzą jak organizuje się takie wyloty delegacji państwowych.
- Szczególnie wypowiedź posła Ryszarda Kalisza jest oburzająca i wymagająca refleksji. Powiedział on, że Kancelaria Prezydenta była odpowiedzialna za wylot samolotu Tu-154 - przypomniał Macierewicz. I zaznaczył, że jego zdaniem było zupełnie odwrotnie.
Dowodem ma być instrukcja szefa
MON z 9 czerwca 2009 roku numer 184, która mówi o organizacji lotów uprzywilejowanych statków powietrznych. Wynika z niej, że to szef Kancelarii Premiera (Tomasz Arabski - red.) składa zamówienie na rejs samolotu, które przekazuje dowódcy sił powietrznych i informuje o nim dowódcę jednostki wojskowej realizującej lot oraz szefa BOR. - To zamówienie ma formę w istocie polecenia, rozkazu - stwierdził Macierewicz.
Zdaniem Macierewicza także odpowiedzialność Klicha jest bezsprzeczna. To on odpowiada za działania służb "mających pieczę nad całością organizacji lotu". I odpowiada za zaniechanie, bo zgodnie z zapisami instrukcji, samolot VIP-owski powinien przed głównym lotem wykonać rejs komisyjny na głównym i zapasowym statku. Macierewicz dodał, że dzieje się tak w sytuacji, gdy samolot ma 48-godzinną przerwę w lotach. W przypadku lotu do Smoleńska z 10 kwietnia czegoś takiego nie było.
Arabski przed Zespół Macierewicza Macierewicz zaznaczył, że zespół będzie chciał się spotkać z Arabskim. - Sprawa odpowiedzialności pana Tomasza Arabskiego wymaga większego pogłębienia i rozszerzenia (...) Będziemy prosili ministra o możliwość porozmawiania" - zapowiedział Macierewicz.
Premier Donald Tusk, pytany w poniedziałek przez dziennikarzy o te słowa Macierewicza, ocenił, że z racji znajomości działalności Macierewicza "byłoby nieporozumieniem, gdyby polska polityka, czy komentarze polskiego rządu miałyby koncentrować się wokół enuncjacji, czy odkryć tego posła".
Z kolei minister obrony narodowej
Bogdan Klich powiedział dziennikarzom, że "zasadniczym dokumentem" regulującym współpracę pomiędzy kancelariami oraz Ministerstwem Obrony Narodowej jest porozumienie z 2004 roku.
"To porozumienie sprawia, że minister obrony narodowej wraz ze swoim urzędem jest kompletnie poza procesem decyzyjnym. Decyzje zasadnicze podejmuje jedna z czterech kancelarii, w tym wypadku, czy w tamtym wypadku tego tragicznego lotu - Kancelaria Prezydenta, a 36. Pułk (Lotnictwa) jest jedynie wykonawcą tej decyzji" - powiedział.
Drugi dokument - jak mówił Klich - to faks z godz. 14.29 z dnia 9 kwietnia, gdzie ostatecznie Kancelaria Prezydenta ustaliła listę pasażerów. "Wszelkie inne informacje rozbijają się o te dwa dokumenty, które zostały opinii publicznej już zaprezentowane" - podkreślił.
Marszałek Sejmu
Grzegorz Schetyna powiedział w poniedziałek, że nie będzie odnosił się do słów Macierewicza. "Wszystkie informacje, komentarze ze strony posła Macierewicza są poza logiką normalnego funkcjonowania, dochodzenia i oceny postępowania tej sprawy" - mówił dziennikarzom Schetyna.
Dodał, że on osobiście czeka na środowe spotkanie prokuratorów z sejmową komisją sprawiedliwości. "Tam na pewno dowiemy się i nowych rzeczy i będziemy mogli ocenić, jaki jest stan prowadzonego śledztwa" - dodał marszałek Sejmu.