http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kościół. Dobry dotyk, zły dotyk

Piotr Pacewicz
2010-08-02, ostatnia aktualizacja 2010-08-01 22:12

Kościół mógłby wystąpić w krucjacie przeciw wykorzystywaniu seksualnemu dzieci. Na razie jednak nie potrafi radzić sobie z tą patologią we własnych szeregach, a nawet broni księży, którzy dzieci krzywdzą. Jak to zmienić?


Fot. Mateusz Woüniak / AG
Jak wyjść z zaklętego kręgu wykorzystywania-cierpienia-wstydu-milczenia-hipokryzji? To pytanie kolejny raz stawia przed nami dzisiejszy reportaż Bożeny Aksamit i Krzysztofa Katki

Kaszubska wieś Bojano. Ksiądz zaprasza na plebanię 15-letnią Alę, by porozmawiać o problemach, o których mówiła na spowiedzi przed bierzmowaniem. Częstuje alkoholem, obmacuje.

Ofiara cierpi, obwinia siebie ("Dlaczego nie uciekłam?"). Nie powiedziałaby rodzicom, gdyby nie poczuli alkoholu.

Takie rzeczy się zdarzają, nie tylko na plebaniach. I prawie zawsze pierwszym odruchem wszystkich - sprawcy, ofiary i społeczności - jest zaprzeczyć, ukryć, zapomnieć. Żeby bardziej nie bolało, żeby nie było wstydu, by nie kompromitować naszego nauczyciela, naszego dyrygenta, naszego trenera.

Dlatego o tym się nie mówi.

Tak było w Tylawie

Proboszcz M. z podkarpackiej Tylawy wykorzystywał seksualnie przez lata dziewczynki. Kąpał je, "leczył dotykiem", sypiał z nimi w jednym łóżku. Wieś milczała.

Gdy jedna z dziewczynek - Ewa Orłowska - poskarżyła się mamie, że ksiądz ją całuje, ta spuściła jej lanie i kazała księdza przeprosić. Ksiądz przeprosiny przyjął i w nagrodę wziął Ewę na kolana. Orłowska, dziś matka dziewięciorga dzieci, złożyła prywatny akt oskarżenia.

Lucyna Krawiecka, teolożka, żona miejscowego księdza greckokatolickiego, poruszyła niebo i ziemię, by przerwać zmowę milczenia. Nagrała wyznania dziewczynek i pojechała do abp. przemyskiego Józefa Michalika. Usłyszała, że rzuca oszczerstwa. Krawieckich spotkały represje, telefoniczne groźby.

W 2001 r. Lucyna poprosiła o pomoc "Gazetę". Ksiądz M. na procesie porównał siebie do męczennika, do św. Szczepana, do Chrystusa. W 2004 r. skazano go na dwa lata w zawieszeniu.

Jak będzie w Bojanie

Gdy Bojano dowiaduje się o molestowaniu, reaguje jak Tylawa - odruchem zaprzeczenia, obrony i ataku na naruszających święty (?) spokój. Do rodziców Ali przychodzą sąsiedzi, przemawiają im do rozsądku i grożą na przemian.

Na szczęście rodzice szukający sprawiedliwości znajdują wsparcie dyrektora szkoły. Gdy szkolna katechetka napada na Alę na korytarzu: "Co ty odwalasz, niszczysz społeczność Bojana, mam ci wpierdzielić?", dyrektor wzywa policję.

W czwartek zaczyna się proces proboszcza. Będziemy go relacjonować.

Jak może być w Polsce

Tacy ludzie jak Lucyna Krawiecka czy rodzice Ali są nie tylko nadzieją ofiar, ale także nadzieją dla samego Kościoła. Gdy spojrzeć głębiej - są też nadzieją sprawców.

Kościół w Polsce czeka pewnie jeszcze niejeden taki wstrząs. Podobnie jak w Irlandii czy USA. Ich wzorem będzie musiał nauczyć się właściwych reakcji, bo przecież nic tak nie podważa autorytetu jak zdemaskowany kapłan, który zachowuje przywileje. Staruszek z Tylawy po wyroku wrócił do swego kościółka, dzieci nie uczył, ale nadal wygłaszał kazania.

Cały świat mówi o "złym dotyku" w Kościele. Także w Polsce będzie o nim coraz głośniej, bo zgoda na hipokryzję podszyta fałszywym szacunkiem dla religii maleje.

Ten problem trzeba odczarować, trzeba mu przeciwdziałać. Są na to sposoby.

Kościół poza swą wyjątkową misją jest organizacją, w której powinny obowiązywać procedury zabezpieczające przed wykorzystywaniem dzieci. Fundacja Dzieci Niczyje uruchomiła program "Zły dotyk", który opisuje takie procedury.

Kościół ma także wielką, wyjątkową szansę na "dobry dotyk". Maria Keller-Hamela z fundacji Dzieci Niczyje mówi, że szczególnie cenna może być pomoc księży pracujących z dziećmi, katechetów, wychowawców, spowiedników. Wielu z nich dowiaduje się, że dziecko jest molestowane np. przez dziadka czy wujka (większość nadużyć zdarza się w kręgu bliskich osób). Niektórzy zalecają modlitwę. Ale są i tacy, którzy po spowiedzi proszą dziecko na rozmowę i zaczynają interwencję, np. zgłaszają sprawę policji.

Często ksiądz jest jedynym, który może uratować dziecko przed dalszym cierpieniem.

"Gazeta" chce bronić wykorzystywane seksualnie dzieci, ktokolwiek jest sprawcą. Nie jest naszym celem atakowanie Kościoła. Wręcz odwrotnie, mamy nadzieję na jego pomoc.

Jak przed laty w Tylawie liczymy na fachowe wsparcie fundacji Dzieci Niczyje, a także na współpracę innych organizacji pozarządowych.

Zachęcamy wszystkie dzieci, które doświadczają wykorzystywania seksualnego, do kontaktu z telefonem zaufania dla dzieci i młodzieży w fundacji Dzieci Niczyje. Czeka na was bezpłatny numer telefonu 116 111, nawet gdy dzwonicie z komórki.

Więcej na stronie www.zlydotyk.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 35 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    34 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':