http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bijesz policję, to nie jesteś Francuzem

Dominika Pszczółkowska
2010-08-02, ostatnia aktualizacja 2010-08-01 20:39

Fot. THIBAULT CAMUS AP

Prezydent Nicolas Sarkozy zapowiada pozbawianie obywatelstwa przestępców imigranckiego pochodzenia. Tymczasem Francuzów szokuje filmik pokazujący, jak policja wyrzuca nielegalnych, m.in. szoruje niemowlakiem po betonie

SONDAŻ
Twoim zdaniem pozbawianie imigrantów obywatelstwa to...

Doskonały pomysł. Pozwoli we Francji łatwiej zaprowadzić porządek
Skandal. Nie można dyskryminować ludzi ze względu na pochodzenie
Nie interesuje mnie to

Francuski prezydent, który ostatnio coraz więcej mówi o przywracaniu we Francji porządku i praworządności, w piątek odwiedził Grenoble, gdzie niedawno doszło do zamieszek na imigranckich przedmieściach. - Powinna istnieć możliwość pozbawiania obywatelstwa wszystkich osób cudzoziemskiego pochodzenia, które umyślnie naraziły na utratę życia policjanta lub żandarma - mówił. Chce też, by dzieci cudzoziemców urodzone we Francji nie dostawały obywatelstwa, jeśli popełniły jakieś przestępstwo. Dotychczas dostawały je automatycznie, gdy kończyły 18 lat.

W niedzielę minister spraw wewnętrznych Brice Hortefeux w wywiadzie dla dziennika "Le Parisien" jeszcze rozszerzył grupę tych, których rządzący chcieliby pozbawiać obywatelstwa, m.in. o: poligamistów, osoby dopuszczające się obrzezania kobiet, przemytu ludzi czy innych poważnych przestępstw.

Pomysł oburzył wielu Francuzów, bo wygląda na to, że prezydent tworzy dwie kategorie obywateli. - Grożenie pozbawieniem francuskiego obywatelstwa osobom cudzoziemskiego pochodzenia, które popełniły przestępstwo, cofa nas do najciemniejszych czasów naszej historii. Stało się jasne, że zdaniem szefa państwa istnieją Francuzi gorszej kategorii, którzy nie zasługują na te same prawa co "rdzenni Francuzi" - mówił socjalista, były minister ds. europejskich Pierre Moscovici. - Wypowiedź prezydenta to kolejna eskalacja niegodnego populizmu i ksenofobii ( ). Nasze państwo psuje się od głowy - wtórowała mu była rywalka Sarkozy'ego do prezydentury Ségolene Royal.

Oburzenie jest tym większe, że to nie pierwszy przypadek w ostatnich dniach, gdy prezydent stygmatyzuje konkretną grupę. W zeszłym tygodniu po zamieszkach z udziałem Romów zapowiedział eksmitowanie z kraju tych z nich, którzy nie mają prawa pobytu. Wcześniej z jego inicjatywy we Francji zakazano noszenia jakichkolwiek zasłon twarzy, czyli przede wszystkim muzułmańskich chust. Prezydent ostro wypowiada się też o "młodych", co we Francji oznacza zbuntowanych młodzieńców z imigranckich przedmieść.

Zdaniem przeciwników Sarkozy'ego wszystkie te wypowiedzi mają na celu odzyskanie skrajnie prawicowego elektoratu, dzięki któremu Sarkozy wygrał wybory w 2007 r. i odciągnięcie uwagi od rzeczywistych problemów: stanu gospodarki, a ostatnio także skandalu dotyczącego finansowania partii prezydenta. - Ten prezydent demagog zdecydowanie przekroczył granicę tego, co dopuszczalne (...). Codziennie wypowiada on jakieś wojny: młodym, cyganom, cudzoziemcom, a dziś "Francuzom pewnej kategorii". Sarkozy co dzień sieje nienawiść i gwałci naszą konstytucję - mówił komunistyczny poseł Jean-Pierre Brard.

Ostro krytykuje prezydenta nie tylko lewicowy dziennik "Libération", lecz także centrowy "Le Monde". Według tego ostatniego najnowsze pomysły prezydenta wpisują się w całą serię, która zaczęła się we wrześniu 2009 r. od zwołania przez rząd debaty na temat tożsamości narodowej. Szybko przekształciła się ona w dyskusję, kto jest, a kto nie jest Francuzem. W całym kraju wzrosły nastroje nacjonalistyczne i antyimigranckie.

Podczas gdy opozycja i komentatorzy oburzają się na wypowiedzi prezydenta, zwykłych Francuzów do głębi poruszył czterominutowy filmik, który od kilku dni obejrzeć można w internecie. Pracownik organizacji pomocowej nagrał akcję policji pod Paryżem, która eksmitowała nielegalnych mieszkańców budynku przeznaczonego do wyburzenia. Mieszkańcy, głównie kobiety, siedzą na ziemi przed budynkiem i trzymają się siebie nawzajem, by nie dać się wywieźć. Policjanci odrywają poszczególne osoby. W pewnym momencie zabierają się za kobietę z dzieckiem na ręku. Siłą odrywają malca, który przeraźliwie płacze. Po chwili widać, jak ciągną za nogi inną kobietę. Przewraca się na plecy, na których ma w chuście niemowlaka. Przygniecione przez nią dziecko szoruje gołą skórą po betonie. Gdy wypada z chusty policjanci na pewno już je widzą i słyszą jego płacz. Mimo to nie zatrzymują się i niosą gdzieś wierzgającą kobietę. Filmik ujawniony przez portal informacyjny Médiapart obejrzało już ponad 400 tys. osób. Policja twierdzi, że operacja odbyła się zgodnie z zasadami i we względnym spokoju, zważywszy, że nielegalni mieszkańcy stawiali opór.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':