W sąsiadującą z Polską Meklemburgii - biednym wschodnioniemieckim landzie, w którym NPD ma całkiem spore poparcie i kilku posłów w lokalnym parlamencie - neonaziści postanowili zainwestować w podupadające przedszkola. Takie jak w gminie Bartow pod Greifswaldem, gdzie burmistrz Dieter Karstädt zamierzał już zamknięcie przedszkola, bo w kasie miasteczka brakowało 15 tys. euro rocznie na jego utrzymanie.
Niespodziewanie kilka miesięcy temu zgłosił się do niego Mattias Schubert, który zaproponował, że nie tylko sfinansuje działalność przedszkola, ale nim za darmo pokieruje. Tłumaczył, że ma doświadczenie, bo jest ojcem siedmiorga dzieci. Burmistrz był gotów się na to zgodzić, ale gdy dowiedział się, że Schubert jest działaczem NPD, odmówił. Neonazista apelował do rodziców, by wywarli na burmistrza wpływ i zmusili go do przekazania przedszkola. Bezskutecznie.
Podobnych przypadków rząd Meklemburgii zanotował co najmniej kilka. Zdarzało się też, że żony działaczy NPD oferowały przedszkolom pokazanie dzieciom, jak "to kiedyś pracowało się w gospodarstwie" albo uczyły kilkulatków rasistowskich piosenek.
Ile przedszkoli udało się NPD przejąć, nie wiadomo. Brunatnym sprzyja to, że gminy w Meklemburgii należą do najbiedniejszych w całych Niemczech, więc każdy sponsor z pieniędzmi jest tam mile widziany.
Młodzi członkowie NPD ochoczo kończą kursy dla opiekunów przedszkolnych. W kwietniu wzywał ich do tego prasowy organ partii "Deutsche Stimme". "Nasza wykształcona i dysponująca silnym charakterem młodzież powinna profesjonalnie przekazywać dalej zasady narodowego wychowania. Jej potencjał powinien służyć całemu narodowi" - pisała gazeta.
- Jest pewne, że w tym landzie działają przedszkola, gdzie wprost dzieciom przekazuje się nacjonalistyczną ideologię. Przedszkolanki nie szczują jeszcze przeciwko cudzoziemcom i nie gloryfikują III Rzeszy, ale wpajają dzieciom nacjonalistyczną wizję rodziny, specyficznie pojmowany patriotyzm. To długofalowa polityka. Z tak wychowanych maluchów mogą wyrosnąć prawdziwi brunatni - mówi Patrick Gensing, dziennikarz specjalizujący się w tropieniu neonazistów.
Władze Meklemburgii postanowiły się bronić. Każde stowarzyszenie czy przedsiębiorca, który zdecyduje się prowadzić w landzie przedszkole, a także przedszkolanki będą musieli zobowiązać się do przestrzegania niemieckiej konstytucji. Jeśli okaże się, że ją łamią, przedszkola zostaną zamknięte. Nad podobnymi rozwiązaniami zastanawiają się władze innych landów, gdzie NPD - choć w mniejszym stopniu - próbuje infiltrować przedszkola, szkoły i kluby młodzieżowe.
Źródło: Gazeta Wyborcza