Mieszkańcy Sosnowca co roku 31 lipca licznie odwiedzają grób Gierka. Od jego śmierci minęło dziewięć lat. Popularność byłego komunistycznego przywódcy rośnie za każdym razem, gdy ktoś podważa jego zasługi, jak ostatnio, gdy część radnych miejskich chciała odebrać Gierkowi tytuł honorowego obywatela Sosnowca.
W mieście oprócz Stowarzyszenia im. Edwarda Gierka działa Instytut jego imienia - prowadzi badania nad latami 70. Jak zapewnia Grzegorz Pisalski, poseł Unii Pracy, w przyszłym roku w mieście powstanie też poświęcona Gierkowi izba pamięci. - Należy mu przywrócić należne miejsce w historii. Trzeba odkłamać stereotypy, serwowane najczęściej przez pseudohistoryków z
IPN - apelował poseł w sobotę.
Nad grobem przypominano osiągnięcia Gierka: nowe osiedla, zakłady pracy, drogi, otwarcie na Zachód, dialog z Kościołem...
I choć krytycy sekretarza wytykają mu służebny stosunek wobec Moskwy czy gigantyczne kredyty, które trzeba było spłacać przez dekady, to uczestnicy uroczystości mówili: - Pożyczał, ale budował. A co do Moskwy, to nie miał innej możliwości.
Jedna z mieszkanek przeczytała wiersz ze słowami: "W naszych sercach, panie Edwardzie, wciąż żyjesz".
Zgromadzeni komentowali ostatnią kampanię wyborczą i słowa Jarosława Kaczyńskiego, który na wiecu w Sosnowcu chwalił Gierka. Mówił o nim: - Choć był komunistą, to był komunistą patriotą. Opozycję jakoś tam tolerował, a nie zamykał. Śmiano się z tego 10. miejsca na świecie [PRL miała być 10. potęgą gospodarczą świata], a ja się nie śmiałem. Wiedziałem, że to nieprawda, ale uważałem, że to zdrowa ambicja.
Do tych słów nad grobem ojca nawiązał Adam Gierek, poseł Parlamentu Europejskiego: - Wiele środowisk najchętniej wymazałoby nazwisko Gierek z historii, wymazałoby cały okres PRL-u. Jednak, jak pokazuje ostatnia kampania, prawa strona mimo takich deklaracji jest świadoma dokonań mojego ojca.