Zamieszanie wokół dymisji w GROM-ie trwa od piątku. Dowództwo Wojsk Specjalnych potwierdziło, że do dymisji podał się płk Zawadka, ale zaprzeczyło, by podobne decyzje - solidarnie z Zawadką - podjęli inni dowódcy jednostki, w tym oficerowie kierujący misją w Afganistanie. Do niedzieli żadnych dokumentów na ten temat nie dostał szef DWS gen. Marek Olbrycht.
- Gdyby rzeczywiście z Zawadką odeszło jeszcze kilku innych, to byłby problem, ale do rozwiązania. DWS istnieje od trzech lat i mamy z kogo wybierać następców - mówi nam oficer z Dowództwa Wojsk Specjalnych.
Według zgodnych informacji ze źródeł w
MON i w samym GROM-ie przyczyną zamieszania miała być zapowiedziana przez prezydenta elekta Bronisława Komorowskiego nominacja nowego szefa DWS, któremu podlega GROM.
Kandydat prezydenta to płk Piotr Patalong (dowodził GROM-em w latach 2006-08), który jest w ostrym konflikcie z Zawadką. Ale wczoraj Zawadka w krótkiej wypowiedzi dla
TVN zapewnił, że nie chodzi o nominację Patalonga.
O co zatem chodzi? - To gest rozpaczy i protestu - przekonuje jeden z oficerów znających sprawę. Według niego szef GROM-u od miesięcy nie mógł pogodzić się z decyzjami finansowymi MON. Jego zdaniem uderzały one w sprawność jednostki. Decyzje związane były z ogólnymi cięciami w budżecie armii i akceptowało je DWS.
- Spór dotyczy koncepcji funkcjonowania GROM-u. Są wyraźne różnice pomiędzy DWS a szefostwem tej jednostki. GROM chce być traktowany jako grupa do nadzwyczajnych zadań, mieć większą samodzielność, a najlepiej być wyłączony z DWS. Ale to niemożliwe, bo to przecież główny element tej struktury - mówi przewodniczący sejmowej komisji obrony narodowej Stanisław Wziątek (Lewica).
W sprawie konfliktu w GROM-ie zwołał na czwartek zamknięte posiedzenie komisji. - Mam nadzieję, że uda się wszystko odkręcić - mówi poseł. Dodaje, że dymisja Zawadki nie powinna zostać przyjęta. Przyznaje, że z rozmów, które przeprowadził, wynika, że poza Zawadką z jednostki chce odejść jeszcze kilku dowódców.
Na posiedzenie komisji zaproszony będzie minister obrony
Bogdan Klich i gen. Marek Olbrycht.
Jest też druga teoria, którą przekazują sobie wysocy rangą wojskowi. Konflikt między Zawadką i Patalongiem trwa od 11 lat, kiedy jednostka przeszła ze struktur MSW do MON. Od tej pory ścinają się ze sobą opcje " policjantów" (Zawadka i około dziesięciu jego podkomendnych, którzy wywodzą się z MSW) oraz " żołnierzy" (grupa w GROM-ie, która przyszła z wojska).
- Zapowiadana nominacja płk Patalonga zdecydowanie faworyzuje "żołnierzy" - usłyszeliśmy od oficera z DWS. Zdaniem naszych rozmówców z MON "dymisja Zawadki i deklaracje jego kolegów to próba wpłynięcia na prezydenta elekta, by zmienił decyzję".
Wczoraj Zawadka spotkał się z gen. Olbrychtem, decyzji po rozmowie nie zmienił.
- GROM z powodu towarzyskich i ambicjonalnych starć swoich aktualnych i byłych dowódców zrobił się medialny, wbrew przeznaczeniu tej jednostki, która z natury powinna działać po cichu, a mówić powinno się o niej jak najmniej - podsumowuje oficer w dowództwie polskiej armii.