Zawadka był jednym z grupy dowódców w GROM, którzy w piątek zapowiedzieli odejście ze stanowiska w proteście przeciw planom powołania nowego szefa wojsk specjalnych. Złożył wypowiedzenie w piątek i tylko jego wniosek wpłynął dotychczas do DWS.
Na spotkaniu z szefem wojsk specjalnych mają zostać omówione szczegóły odejścia Zawadki ze stanowiska.
Rzecznik
MON Janusz Sejmej poinformował w sobotę, że na polecenie szefa resortu Bogdana Klicha, gen. Olbrycht uda się do jednostki GROM, "by na miejscu wyjaśnić sprawę dymisji dowódcy jednostki".
Klich ponadto "zobowiązał Dowódcę Operacyjnego SZ gen. Edwarda Gruszkę do stałego monitorowania działań zespołów operacji specjalnych w PKW Afganistan". "Jak zapewnił gen. Gruszka, rezygnacja dowódcy jednostki GROM w żaden sposób nie wpłynęła na działania tych zespołów na misji" - czytamy w komunikacie MON.
Wnioski pozostałych osób - które według nieoficjalnych informacji, w geście solidarności z dowódcą również chcą odejść spodziewane są w DWS po weekendzie.
Wojskowi z Dowództwa Wojsk Specjalnych zapewniają, że odejście kilku żołnierzy, nawet ze ścisłego dowództwa GROM, nie wpływa na gotowość jednostki do działania. To dlatego, że od złożenia wniosku do odejścia ze służby mija kilka - kilkanaście tygodni. Do tego czasu komandosi, którzy postanowili opuścić jednostkę będą normalnie wykonywali swoje zadania, a na ich miejsce zostaną wyznaczeni inni żołnierze.