http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Brudna woda, nieczyste sumienie

Adam Leszczyński
2010-07-31, ostatnia aktualizacja 2010-07-30 21:03

W środę ONZ uchwaliła, że dostęp do czystej wody jest prawem człowieka. Polska wstrzymała się od głosu, choć brudna woda zabija co roku na świecie 3,5 mln osób, a nasz kraj buduje studnie oraz wodociągi w biednych krajach i lubi się tym chwalić za granicą. 122 kraje głosowały "za". "Przeciw" - 41.

Adam Leszczyński
Fot. Piotr Bernaś / AG
Adam Leszczyński
Dlaczego Polska się wstrzymała? MSZ nie zdobyło się na oficjalny komentarz. Zapytałem polskich ekspertów zajmujących się pomocą rozwojową. Nikt nie wiedział, o co mogło chodzić. - Nie widzę żadnych racjonalnych przesłanek, byśmy się wstrzymali od głosu - powiedziała dr Katarzyna Czaplicka, szefowa Global Development Research Group z Warszawy.

Od jednego z ekspertów usłyszałem, że być może poprosili nas Amerykanie, którzy głosowali tak samo. Od innego - że zagrała ideologia. Podobno min. Radosław Sikorski, niegdyś pracownik amerykańskiego konserwatywnego think-tanku, jest przeciwny rozszerzaniu listy praw człowieka o różne uprawnienia socjalne (nie tylko dostęp do wody, ale np. prawo do podstawowej opieki zdrowotnej czy bezpłatnej szkoły podstawowej).

- Polskie rządy od lat bardzo źle odnosiły się do organizacji międzynarodowych, takich jak ONZ. Zawsze dominowało przekonanie, że za bardzo próbują narzucać krajom, co mają robić. Ten rząd jest pod tym względem tylko trochę lepszy od rządu PiS - mówi anonimowo wieloletni pracownik dużej organizacji międzynarodowej.

Może to wszystko miało znaczenie, ale tego nie sposób się dowiedzieć. "To rezolucja z gatunku tych, byśmy wszyscy byli dobrzy, szlachetni i bogaci" - nieoficjalnie skomentował "Gazecie" urzędnik MSZ.

Jeżeli tak rzeczywiście myśli MSZ, wystawia to naszym dyplomatom fatalne świadectwo. Bo to głupstwo i nieprawda.

Uznając dostęp do wody za prawo człowieka, ONZ ustanawia minimalny standard, którego powinny się trzymać wszystkie kraje cywilizowane. To pozwala wywierać nacisk - na początek moralny, a w przyszłości może i prawny - na kraje, których rządy mało obchodzi, że ich obywatele z braku czystej wody umierają (a są takie rządy).

Czy to jest potencjalne ograniczenie suwerenności? Oczywiście. Ale zasadne! Całe szczęście polski głos nie sprawił, że rezolucja przepadła. Pokazaliśmy za to światu, gdzie mamy los milionów ludzi, którzy co roku umierają, bo nie mają dostępu do pitnej wody.

Napisałbym, gdzie go mamy, ale nie chcę używać brzydkich wyrazów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':