Mimo że przewodniczący komisji z PO Mirosław Sekuła rozdał wszystkim posłom czekoladki (rekompensata "za niezręczności i niedogodności"), wczorajsze spotkanie z posłami
PiS i Lewicy było gorzkie. Beata Kempa (PiS) atakowała szefa komisji jeszcze agresywniej niż przed 10 kwietnia. Opozycja jest oburzona, że ostateczną wersję końcowego raportu Sekuła wysłał im pół godziny po północy z czwartku na piątek i już osiem godzin później mieli wnieść do niego poprawki, a potem przegłosować cały raport.
Sekuła tłumaczył, że to ten sam dokument, który przedstawił już 14 lipca, a zmiany są drobne. - Nie wierzę panu organicznie, nie wierzę Platformie, nie wierzę, że to jest ten sam raport, muszę go przejrzeć i porównać strona po stronie - mówiła bardzo zdenerwowana Kempa. - Przedstawmy Sejmowi raport z prac komisji śledczej, a nie z nocnych przemyśleń pana Sekuły - dodawał Bartosz Arłukowicz (Lewica). Wcześniej mówił, że "jest zdruzgotany tym, co robi Sekuła, próbując dopchnąć kolanem prace komisji".
Szef komisji planował, by wczorajsze posiedzenie było ostatnie. Ale tego pomysłu nie bronili nawet posłowie z PO i gdy szybkie tempo skrytykował też Franciszek Stefaniuk (
PSL), Sekuła zgodził się, by czas na poprawki posłów wydłużyć do wtorku. Ostatnie posiedzenie hazardowej odbędzie się dzień później - w środę 4 sierpnia.
Wiadomo że ani PiS, ani Lewica nie zgadzają się z raportem Sekuły. Stwierdza w nim, że nie można mówić o odpowiedzialności karnej polityków PO uwikłanych w nieformalne kontakty z biznesem hazardowym. Gani ich tylko za "niewłaściwe zachowania". Mimo sprzeciwu opozycji ta wersja raportu zapewne przejdzie, bo koalicja PO-PSL ma w komisji większość.
Oprócz sporu o termin zakończenia prac posłowie kłócili się też o brak materiałów, które komisja miała dostać z prokuratury. - Gdzie są BTS-y Grzegorza Schetyny, dlaczego ich nie dostaliśmy? Chcę wiedzieć, z kim się spotykał, o której godzinie i na jakiej ulicy, chcę wiedzieć, czy
Grzegorz Schetyna mówił prawdę przed komisją - mówiła Kempa.
Chodziło o tzw. mapę logowania telefonu komórkowego Schetyny (wtedy szefa
MSWiA, dziś marszałka Sejmu). Tworzy się ją na podstawie rejestracji sygnału telefonu w stacjach bazowych sieci komórkowych. Komisja zażądała ich z okresu od 23 stycznia do 9 października 2009 r.
Kempa była przekonana, że prokuratura tego materiału nie przysłała, i kilka razy nerwowo wzywała Sekułę, by się o niego upomniał. Ale ten sprawdził i po przerwie ogłosił, że 8 lutego 2010 r. komisja dostała billingi Schetyny, a ich analiza zrobiona przez
ABW i uwzględniająca logowania w stacjach BTS została komisji przesłana 13 maja i 22 czerwca. Kempa milczała.