Uroczystość będzie krótka, potrwa pół godziny. Chyba że nowy prezydent wygłosi orędzie dłuższe niż 20 minut - tyle przemawiał pięć lat temu Lech Kaczyński.
Nad oprawą ceremonii czuwają trzy kancelarie: Sejmu, Senatu i Prezydenta. BOR dokładnie sprawdza teren, mimo że gmach Sejmu strzeżony jest na co dzień. Bo w dniu zaprzysiężenia w budynku Sejmu będą wszystkie najważniejsze osoby w państwie: prezydent, premier z rządem, posłowie, senatorowie, ambasadorowie i przedstawiciele najważniejszych instytucji. Dziennikarze dostaną specjalne przepustki - ważne tylko 6 sierpnia w określonych godzinach.
Fotele z orłem Szef Kancelarii Sejmu Lech Czapla zdecyduje o tym, jak rozsadzić gości. A to nie jest takie łatwe. Po lewej stronie stołu prezydialnego (tam, gdzie zwykle zasiada marszałek), trzeba dostawić fotele - z orłem dla prezydenta Bronisława Komorowskiego i drugi dla żony Anny - już bez orła. Fotele z wyrzeźbionym orłem mają też marszałkowie Sejmu i Senatu - gospodarze uroczystości. Dla rodziny prezydenta są cztery miejsca tuż za parą prezydencką.
Ponieważ prezydent składa przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym, to przy założeniu stuprocentowej frekwencji na sali musi się zmieścić 560 osób. Część senatorów siądzie w rządowych ławach, a ci, co się nie zmieszczą, usiądą na sali z posłami. - Premier i jego ministrowie, którzy mają mandat poselski, też zasiądą w ławach poselskich, pozostali na galerii - mówi Czapla. Przy każdym z dziewięciu wyjść z sali ustawiono dodatkowe krzesła dla senatorów.
Gdy w 1995 roku
Aleksander Kwaśniewski przysięgał po raz pierwszy, na sali nie było posłów KPN, BBWR, senatorów "S", którzy zbojkotowali uroczystość. "Gazeta" naliczyła wówczas ok. 80 wolnych miejsc.

Zaprzysiężenie Aleksandra Kwaśniewskiego
Teraz protestów nikt się nie spodziewa, choć politycy w Sejmie zastanawiają się, czy na uroczystości pojawi się prezes
PiS Jarosław Kaczyński, który przegrał wybory. Nie było go na Zamku Królewskim, gdy Komorowski odbierał uchwałę PKW o wyborze na prezydenta.
Insygnia wyjdą z muzeum Najtrudniej jednak zagospodarować galerię z 220 miejscami. Sto z automatu jest zarezerwowanych dla korpusu dyplomatycznego. Kolejne dla szefów najważniejszych instytucji (prezesów sądów: Najwyższego i Administracyjnego, Trybunału Konstytucyjnego,
NBP, RPO itd.). W pierwszym rzędzie galerii usiąść mają: pierwszy premier Tadeusz Mazowiecki, b. prezydenci
Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski. Od pięciu do siedmiu miejsc dostanie też każdy klub parlamentarny dla swoich gości.
Jest też na galerii loża prezydencka, w której fotel pozostanie pusty - prawdopodobnie ozdobiony kirem i być może zdjęciem zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Gdy w 1990 roku Lech Wałęsa składał przysięgę, prezydencki fotel na galerii też był pusty. Były przywódca "Solidarności" nie zaprosił ustępującego prezydenta gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Pięć lat później Aleksander Kwaśniewski zaprosił Wałęsę (z którym wygrał), ale ten demonstracyjnie nie przyszedł. Tłumaczył, że "jego obecność jest niemożliwa ze względu na szacunek do Rzeczypospolitej".

Zaprzysiężenie Lecha Wałęsy
Wtedy też Wałęsa oddał do muzeum przekazane mu przez ostatniego prezydenta II RP Ryszarda Kaczorowskiego na uchodźstwie (zginął w katastrofie smoleńskiej) insygnia władzy prezydenckiej: chorągiew, pieczęć Kancelarii i rękopis konstytucji z 1935 r. Nadal tam są. "Polityka" poinformowała, że prezydentowi Komorowskiemu mają być one wręczone 22 grudnia - w rocznicę ich powrotu z Londynu.
Jeśli prezydent się pomyli Scenariusz uroczystości zapisany jest na czterech stronach. - Marszałek trzykrotnie uderza laską marszałkowską - czytamy. Orkiestra wojskowa z warszawskiego garnizonu gra hymn. Prezydent z żoną podchodzą do stołu prezydialnego. Wcześniej na próbie pracownik kancelarii, wzrostu prezydenta, sprawdzi, czy mikrofon jest ustawiony na odpowiedniej wysokości.
Marszałek czyta rotę przysięgi, prezydent ją powtarza. Może zakończyć słowami "Tak mi dopomóż Bóg". Z tej formuły nie skorzystał Aleksander Kwaśniewski. Wypowiedział ją pięć lat temu Lech Kaczyński. Marszałek Marek Jurek, choć nie było takich ustaleń w oficjalnym scenariuszu, osobiście pogratulował prezydentowi. - Marszałek może to zrobić, jeśli chce - tłumaczy min. Czapla.
A jeśli prezydent, składając przysięgę, pomyli się? - To będziemy się zastanawiać nad skutkami, teraz przepisy tego nie precyzują - odpowiada Czapla.
Do pomyłki - choć nie prezydenta - doszło podczas zaprzysiężenia prezydenta
USA Baracka Obamy. Prezes sądu najwyższego, za którym Obama powtarzał tekst przysięgi, mówił z pamięci i pomylił się. By nie było żadnych wątpliwości, czy prezydent jest zaprzysiężony zgodnie z prawem, odbyło się ponowne ślubowanie.
Sierpniowe zaprzysiężenia Z chwilą złożenia przysięgi Bronisław Komorowski staje się formalnie czwartym prezydentem RP - jeśli policzymy od Lecha Wałęsy, piątym - jeśli od Wojciecha Jaruzelskiego.
Zgodnie z uchwałą ZN prezydent składa przysięgę w ostatnim dniu urzędowania swojego poprzednika. Prezydenci ślubowali zwykle 23 grudnia, poza Lechem Wałęsą - 22 grudnia.
Teraz to się zmieni. Śmierć prezydenta Lecha Kaczyńskiego przerwała kadencję. Zgodnie z konstytucją wybory musiały się odbyć wcześniej. Teraz każda kadencja będzie się kończyła na początku sierpnia, a nie w grudniu.
Po uroczystości w Sejmie na godz. 12 zaplanowano mszę w archikatedrze św. Jana na Starym Mieście koncelebrowaną przez metropolitę warszawskiego abp. Kazimierza Nycza. Dwie godziny później na Zamku Królewskim Komorowski odbierze insygnia Orderu Odrodzenia Polski i Orła Białego. - Prezydent staje się kawalerem obu tych odznaczeń - mówi Jacek Michałowski, szef Kancelarii Prezydenta. Z urzędu prezydent jest szefem obu kapituł tych orderów.
Zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi nowy prezydent faktycznie obejmie 15 sierpnia podczas święta Wojska Polskiego na pl. Piłsudskiego.
Jacek Michałowski mówi, że prezydent elekt pracuje teraz nad orędziem. Co w nim będzie? - Myślę, że fakty i zdarzenia podkreślające, że ta prezydentura powinna być prezydenturą kontynuacji a nie dyskontynuacji, bo państwo mamy jedno - stwierdził.