- Dotychczas pracodawcy kusili kartami do klubu fitness albo dodatkową opieką medyczną. Dlaczego w funduszu świadczeń socjalnych nie miałoby się znaleźć miejsce w zakładowym żłobku? - pyta Bożena Diaby, rzecznik minister pracy Jolanty Fedak. - Firmowy żłobek mógłby przyciągnąć tych, którzy wahają się nad wyborem pracodawcy. Pewne miejsce w żłobku na pewno skusi młode małżeństwa.
Dziś w przeciętnej polskiej firmie na fundusz świadczeń socjalnych na każdego etatowego pracownika odprowadzane jest rocznie ok. tysiąca złotych (37,5 proc. średniego miesięcznego wynagrodzenia krajowego). Fundusz nie jest opodatkowany. Ministerstwo proponuje firmom możliwość podniesienia wielkości odpisu. Duże firmy zatrudniające powyżej tysiąca pracowników będą mogły odpisać 42,5 proc. Najmniejsze, poniżej 150 osób, nawet 62,5 proc. Warunek - część pieniędzy z funduszu musiałoby być przeznaczone na utworzenie przyzakładowego żłobka. Zmiany weszłyby w życie najwcześniej na początku przyszłego roku.
Ale już teraz ministerstwo zachęca firmy, podając swoje wyliczenia dotyczące utrzymania żłobków. Rocznie na organizację placówki dla dziesięciorga dzieci firma wydałaby od 40 do 80 tys. zł (w zależności od wielkości opłat pobieranych od rodziców). Dla 30 maluchów koszty wahałyby się od 121 -242 tys. zł. Ministerstwo kusi, że koszty te mogłyby w całości pokryć podatek, którego firma nie musiałaby przecież odprowadzić od pieniędzy, które trafią do nieopodatkowanego funduszu świadczeń.
Przykład. 150-osobowa firma mogłaby odpisać na fundusz ponad 255 tys. zł. Zaoszczędzony podatek to przynajmniej 50 tys. zł. A to z nawiązką pokryje roczne utrzymanie żłobka dla dziesięciu maluchów. Jeśli do tego połowę kosztów utrzymania dziecka opłacą rodzice, żłobek mógłby rozszerzyć liczbę miejsc dwukrotnie.
- Do tego firmy mogłyby starać się o dofinansowanie z budżetu gminy. Jeśli radni przyjmą uchwałę o dotowaniu prywatnych żłobków, taka pomoc należałaby się także zakładowym placówkom - opowiada Bożena Diaby.
Magdalena Janczewska ze zrzeszenia Pracodawcy RP uważa, że projekt ma tylko wtedy sens, jeśli rodzice nie będą musieli od dofinansowania uzyskanego z funduszu socjalnego płacić podatków (tak jest np., gdy zakład daje bony świąteczne). Musi być to ujęte w ustawie. - Inaczej byłaby to niedźwiedzia przysługa. Rodzice niewiele zyskaliby na tej pomocy - tłumaczy Janczewska. Przyznaje, że na razie firmy są bardzo ostrożne wobec ministerialnego pomysłu. - Podchodzą do niego jak pies do jeża. Po pierwsze, założenie żłobka to karkołomne zadanie. Dziś trzeba przejść przez restrykcyjne procedury, bo żłobek jest placówką opieki medycznej (ma się to zmienić w styczniu przyszłego roku). Po drugie, czekają, aż ktoś przetrze szlak i udowodni, że zakładanie żłobka się opłaca. A opłacać się może. Jeśli zakład otworzy drzwi żłobka dla ludzi z ulicy, będzie na nich zarabiał - tłumaczy Janczewska.
Tyle że nie każdej firmie na rękę będzie zwiększanie funduszu socjalnego.
- Powiększenie go to gigantyczne koszty dla firmy. Co z tego, że zwróci się nam podatek? To
gra niewarta świeczki. Czy żłobkiem przyciągniemy pracowników bardziej niż gruszowym wypłacanym na wczasy czy ołówkowym wypłacanym rodzicom we wrześniu na szkolne wyprawki? Dla pracownika liczy się przede wszystkim dobra pensja, wtedy może sobie pozwolić nawet na prywatną nianię. I właśnie wynagrodzeniami kusimy najlepszych - uważa kadrowa w dużym zielonogórskim przedsiębiorstwie.
Jarosław Gniazdowski, dyrektor ds. socjalnych zielonogórskiego oddziału PGNiG, jednego z największych pracodawców w regionie: - Nie myśleliśmy na razie o tworzeniu żłobków. Z taką inicjatywą powinna wyjść raczej rada pracownicza. Jeśli padnie propozycja, będziemy się zastanawiać.
Były marszałek Józef Zych (
PSL) uważa, że tworzenie żłobków przy zakładach pracy to świetny pomysł. Do tego sprawdzony. - Już w 1932 r. prezydent RP podpisał ustawę, w której zobowiązywał zakłady, które zatrudniały 50 kobiet do tworzenia zakładowych żłobków. Dodatkowo teraz mamy urlopy ojcowskie, więc żłobki przy firmach powinny się mnożyć, żeby młodzi ludzie mogli szybko wracać do pracy - tłumaczy.
Odpisy na fundusz świadczeń socjalnych uszczupliłby budżet państwa o blisko 172 mln zł rocznie.