http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polska w sercu wandala

Witold Gadomski
2010-08-01, ostatnia aktualizacja 2010-08-02 08:01

Patriotyczna Polska nie ufa obcym, nie ufa państwu i samorządom. Ważne jest, to co w rodzinie: dzieci, żona, szwagier. Brak zaufania uniemożliwia działania wspólne

Witold Gadomski
fot.
Witold Gadomski
ZOBACZ TAKŻE
RAPORTY
Przed kilkunastu dniami telewizja pokazywała demonstrację ubranych na czarno chłopców z ogolonymi głowami, którzy krzyczeli, że mają w sercu Polskę. W tłumie mignęła twarz znajoma - młody człowiek z sąsiedniego osiedla, kilka razy zatrzymywany przez policję za wandalizm. Specjalizuje się w przewracaniu kamiennych koszy na śmieci. Ot tak, by pokazać swoją krzepę i kontestację przeciwko porządkowi. "Polska w sercu" jakoś się z tym nie kłóci.

Osoby sympatyzujące z poglądami "republikańskimi", nawet niebędące konserwatystami, a tym bardziej nacjonalistami, są zdania, że naród jest naturalną wspólnotą, która jest ważnym punktem odniesienia dla jednostki. Wspólnota to coś więcej niż suma jednostek. To więzi między nimi, czasami działania dla wspólnego dobra, a czasami, gdy wspólnota jest chora - patologie. A naród to wspólna historia, do której się odnosimy, symbole, które coś dla nas znaczą, a dla innych narodów nie, to radość, że rodak wygrał na olimpiadzie lub otrzymał Nagrodę Nobla.

Według takiego "republikańskiego" spojrzenia więź narodowa jest spoiwem dla wspólnot lokalnych. Ale czy tak jest na pewno? Jeśli wandal może krzyczeć, że ma Polskę w sercu, to albo jego krzyk nic nie oznacza, albo też pojmowany przez niego patriotyzm, poczucie wspólnoty narodowej ma się nijak do zachowań akceptowalnych społecznie.

Gorący patriotyzm deklarowany przez większość Polaków kłóci się z niskim poziomem kapitału społecznego, czyli gotowością do podejmowania działań wspólnotowych. Lasy stają się wysypiskami śmieci, a dotyczy to także (a może przede wszystkim) Polski południowo-wschodniej, szczególnie "patriotycznej", katolickiej i wspólnotowej. Miłość do Polski nie jest przeszkodą w dewastacji polskiego krajobrazu zaszpecanego koszmarnymi budami, billboardami i "pałacykami" w stylu Gargamela.

Patriotyczna Polska najchętniej pracuje na czarno, nie płacąc podatków. Łamie prawo, gdy uznaje je za niefunkcjonalne. Bardzo trudno skłonić patriotyczną Polskę do działań na rzecz wspólnoty - ot choćby wysprzątania lasu lub budowy kanalizacji, by nieszczelne zbiorniki na nieczystości nie zatruwały wód gruntowych. Patriotyczna Polska nie ufa obcym, nie ufa państwu i samorządom. Ważne jest, to co w rodzinie: dzieci, żona, szwagier. Brak zaufania uniemożliwia działania wspólne.

Nie mam pojęcia, w jaki sposób można uspołecznić Polaków, skłonić ich do myślenia nie tylko o własnym interesie, lecz także wspólnoty. Profesor Czapiński, który od lat bada poglądy i postawy naszego społeczeństwa, uważa, że da się to zrobić poprzez edukację. Jestem większym pesymistą, ale byłbym szczęśliwy, gdyby to profesor miał rację.

Nie wierzę natomiast, by propaganda patriotyczna i deklaracje o Polsce w sercu miały jakikolwiek wpływ na postawy prospołeczne. Patriotyzm wyznawany przez wandala w glanach lub Polaka katolika, który by zaoszczędzić parę groszy, traktuje las jako wysypisko śmieci nie zda się psu na budę.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 28 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    43 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':