http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Majteczki bez kropeczki

rozmawiali Piotr Głuchowski Marcin Kowalski
2010-07-30, ostatnia aktualizacja 2010-07-30 12:14

Bayer Full
Bayer Full
Fot. Krzysztof Szatkowski / AG

W Chinach disco polo trafi do niszy. Ta nisza liczy kilkadziesiąt milionów odbiorców

RAPORTY
Piotr Głuchowski Marcin Kowalski: Jak chiński cenzor zareagował na tekst piosenki "Majteczki w kropeczki"?

Antoni Roszczuk*: Trochę kręcił nosem, ale w końcu dał zielone światło. Chińczycy kładą duży nacisk na sprawy obyczajowe, ale widocznie uznali, że śpiewanie o majteczkach i staniczku nie przekracza ich granic przyzwoitości. Trzeba było dokonać tylko jednej, drobnej zmiany. Chińskie majteczki są w piosence czerwone, a nie - kropkowane. I nie chodzi o czerwień kojarzącą się z komunizmem, tylko z ludową tradycją. Noszenie czerwonej bielizny ma przynieść szczęście.

A tytuł "Wszyscy Polacy to jedna rodzina" spodobał się cenzurze?

- Takiego tytułu nie znają. Przedstawiliśmy im zmieniony tekst "Chińczyk i Polak to jedna rodzina". Reakcja była entuzjastyczna.

Chińczycy pokochają disco polo?

- Najpóźniej za rok. Oczywiście nie będzie to taka fala uniesienia jak w Polsce na początku lat 90., kiedy przeboje Bayer Full czy Boys słychać było na każdej ulicy. W Chinach disco polo trafi do niszy. Tam nisza liczy jednak kilkadziesiąt milionów odbiorców. Jest o kogo walczyć.

Niech pan narysuje portret przeciętnego chińskiego słuchacza muzyki disco polo.

- Panowie uczepili się disco polo, a ja chcę sprzedawać Chińczykom szeroko pojętą rozrywkę. Muzyka Bayer Full jest tylko jednym z elementów tej oferty. Grupa, która jest moim celem, to chińscy yuppie. Wiek między 25 a 40 lat, wykształcenie wyższe, zamieszkanie w wielkim mieście, wysoka pozycja zawodowa i społeczna, dochody dużo wyższe niż średnia, otwarci na świat, multimedialni. Internet dla nich nie jest medium, z którego korzystają kilka razy dziennie. Jest ich częścią, towarzyszy im prawie całą dobę. Tak w skrócie mogę scharakteryzować mój chiński target.



To słuchacz Tomasza Stańki, Chopina albo Ewy Demarczyk, a nie "Czerwonych majteczek"!

- Nie znacie chińskich realiów. W Polsce można by się zastanawiać, czy tak sprecyzowanej grupie nie zaproponować jazzu. Ale nie w Chinach! Tam nie ma tradycji jazzowej. Jeszcze w latach 80., kiedy pracowałem z Czesławem Niemenem, udało nam się podpisać kontrakt z chińską wytwórnią. Jednak do wydania płyty nigdy nie doszło. Może muzyka Czesława wydała im się za trudna, może zbyt poważna. Ciężko pracująca chińska młodzież chce się dobrze zabawić. Przepis na dobrą zabawę przy muzyce na wszystkich kontynentach jest taki sam: chwytliwa melodia i lekki tekst.

Te warunki spełniają miliony piosenek i dziesiątki gatunków. Dlaczego Chiny mają pokochać akurat disco polo?

- Bo sami tak wybrali. Przeprowadziłem najprostsze i najskuteczniejsze badania. Poprosiłem znajomych chińskich producentów, didżejów i dziennikarzy muzycznych, żeby zaprezentowali swoim rodakom kilkadziesiąt polskich utworów z przeróżnych stajni. Ich Troje jednym się podobało, inni narzekali, że za ostre. Na Feelu niektórzy tańczyli, inni przecierali ze zdziwienia oczy. A jak z głośników popłynęło disco polo, zabawa była przednia, a krytycy zachwyceni. Widziałem na własne oczy w wielkich dyskotekach Pekinu czy Szanghaju tysiące ludzi podrygujących w rytm Bayer Fulla. I wiedziałem, że to jest to.

Jak pan chce zdobyć chiński rynek?

- Plan od lat jest szczegółowo nie tylko nakreślony, ale także realizowany. Nie odkryję koła: mój przekaz trafi do ludzi przez internet i telewizję. Żeby projekt zakończył się sukcesem, muszę zaproponować produkt najwyższej jakości. Nie ograniczam się do promocji zespołów już popularnych jak Bayer Full, ale tworzę zupełnie nowy band, pierwszy w historii zespół polsko-chiński.

Co to za wynalazek?

- Zespół będzie wyłoniony w castingu u nas i w Chinach. Pierwszego członka - chłopaka z Polski - już mam. Szukam jeszcze jednego Polaka i dwóch lub trzech Chińczyków. Jesienią ruszy casting w Chinach. Liczę, że zgłosi się kilka milionów chętnych.

Milionów?!

- Casting ogłosi telewizja publiczna. W Chinach młodzi ludzie mają potężne ciśnienie na bycie znanym, wiedzą, jak wielka to dla nich szansa, dlatego przewiduję takie zainteresowanie. Każdy kandydat zaśpiewa trzy piosenki, w tym jedną z repertuaru, który już mam gotowy.

Kto napisał piosenki?

- Teksty są przetłumaczone z polskiego na chiński przez zaprzyjaźnionego poetę. Muzykę tworzą polscy artyści, szczegółów nie chcę ujawniać, ale funkcjonują w kręgu szeroko pojętej, lekkiej rozrywki. I nie chodzi tylko o disco polo. Nowy zespół będzie sięgał po polskie disco, ale również po piosenki w stylu np. Abby. Chińczycy go pokochają.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':