http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zanim obudzimy się z ręką w nocniku "made in China"

Maria Kruczkowska
2010-07-30, ostatnia aktualizacja 2010-07-30 08:04

Czy wiecie, że polski biznesmen, który jedzie na targi do Kantonu, może się ubiegać o refundację z Ministerstwa Gospodarki?

To znaczy, że nie tylko akceptujemy zalewanie Polski tanim "made in China", które sprawia, że znikają miejsca pracy, ale jeszcze do tego dopłacamy! Ktoś tak zadecydował w ministerstwie. Ucieszyło to importerów. Nie zmartwił się konsument, który wkłada więcej do koszyka za mniej. Na Wałowej przed chińskim konsulatem wiją się kolejki jak kiedyś przed ambasadą USA. Tysiące ludzi leci do Kantonu. Za to po niektórych polskich zakładach nie został już nawet ślad. Fabryki padły, nie mogąc wytrzymać chińskiej konkurencji. Ciekawe byłoby zobaczenie mapy Polski po globalizacji. Rejony, które zniknęły, bo produkcję przeniesiono do Azji.

W Polsce jest coraz więcej Chin - są chiński czosnek i truskawki, chińskie nagrobki, baca ma ciupagę z Chin, produkuje się tam też święte obrazki. Czy to jest dobre dla Polski? Takich pytań w polskiej polityce, rządzie, Sejmie nikt nie stawia.

Po towarach "made in China" na polski rynek ruszają chińscy inwestorzy. Fabryki otwierali u nas Japończycy i Koreańczycy. Dziś Hyundai czy Sony są nam tak samo znajome jak Siemens czy Fiat. Wydaje się to rozsądne - Chiny mają wypchany portfel, a Polsce potrzebne są pieniądze, by gonić świat. Więc w czym problem?

- Chiny to nowa jakość - mówi nam francuski ekspert François Godement. - Japońska fala nie była taka potężna, dotyczyła sektora finansowego, do Europy i Stanów Zjednoczonych wchodziły ich banki i firmy ubezpieczeniowe. Chiny natomiast wchodzą ławą - będą budować infrastrukturę, stratować w przetargach na duże rządowe zamówienia, tworzyć strefy przemysłowe. Różnica polega też na tym, że obecności japońskiej w Europie czy USA wcześniej nie było. Za to inwestorów chińskich poprzedzili chińscy eksporterzy. Chińska jest elektronika, wszelakie sprzęty, ubrania. UE to największy partner handlowy Chin. No i w Europie mieszka już dużo Chińczyków. To czynnik, który ułatwia penetrację Unii.

Ale też decyzji o japońskich inwestycjach nie zatwierdzało żadne biuro polityczne. Koncerny chińskie, choć ich prezesi mają coraz częściej oprócz legitymacji partyjnej dyplom z Harwardu, nie działają w imieniu prywatnych akcjonariuszy. To giganty państwowe bądź prywatno-państwowe. Nie muszą się martwić o straty. Mają nielimitowane linie kredytowe w bankach, które też są w Chinach państwowe. Nic o nich nie wiemy, ale gotowi jesteśmy je wpuścić na wiarę. Ach ci Polacy!

Dlaczego Chińczycy wybierają Polskę jako most do Europy? - Z ich punktu widzenia zaletą Europy postkomunistycznej są instytucje i związki zawodowe słabsze niż w krajach Europy Zachodniej. Do tego opór, jaki może wywołać na Wschodzie import siły roboczej przez chińskie firmy, łagodzi emigracja zarobkowa ze wschodu Europy do bogatszej części Unii - tłumaczy Godement.

- Czy Chiny są dobre dla Polski? - spytaliśmy go.

- I tak, i nie - odpowiedział. - Inwestycje są dobre same w sobie. Unia potrzebuje napływu kapitału, w tej kwestii nie ma co dyskutować. Chińczycy są skuteczni, jeśli chodzi o budowę infrastruktury, i robią to na dobrym poziomie.

Niepokoi to, że składają oferty w środku kryzysu, gdy tereny, aktywa czy udziały w firmach unijnych są najtańsze.

Co powinniśmy zrobić?

Zacząć o tym wszystkim poważnie myśleć. Włączyć kwestię chińskich inwestycji w Polsce do naszej agendy publicznej. Uzbroić się w solidne informacje. Mieć pod ręką raporty oparte na porządnej pracy polskich ekspertów. Przed nami długa droga, bo ostatnie dwie dekady przespaliśmy. Nie ma jednak innej, jeśli nie chcemy pewnego dnia obudzić się z ręką w nocniku. Naturalnie "made in China".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':