http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Będzie podwyżka VAT z 22 do 23 proc. Przejściowa?

Renata Grochal, Piotr Skwirowski
2010-07-30, ostatnia aktualizacja 2010-07-30 01:22

Nie będzie podwyżek podatków od dochodów osobistych PIT, od firm CIT ani składki rentowej. Ale prawdopodobny jest wzrost VAT z 22 na 23 proc. Przejściowo, na trzy lata

Wpływy do budżetu z podatków
Wpływy do budżetu z podatków
SONDAŻ
Podwyższenie podatku VAT...

Jest dobrym rozwiązaniem
Nie pomoże budżetowi
Może pomogłoby budżetowi, ale i tak go nie chcę
Nie mam zdania

Analiza Piotra Skwirowskiego: Rząd chce podnieść podatki, ale czy to wystarczy?


Z takimi informacjami wyszli w czwartek ze spotkania z ministrem finansów członkowie zarządu Platformy. Minister Jacek Rostowski opowiadał im o planie finansowym na cztery lata. Dziś zajmie się nim rząd. Plan ma zarysować ścieżkę obniżania deficytu budżetu państwa. I jak tę redukcję sfinansować. Tak żeby deficyt sektora finansów publicznych zjechał ostatecznie z dzisiejszych ok. 7 poniżej 3 proc. PKB. Trwale.

W poniedziałek gruchnęła wieść, że jednym ze sposobów obniżenia deficytu może być podwyżka podatków lub składki rentowej. Wspomniał o tym szef doradców premiera Michał Boni w Radiu TOK FM.

Spekulowano, że może chodzić o przywrócenie starych stawek podatku PIT - 19, 30 i 40 proc. zamiast dzisiejszych 18 i 32 proc. Albo o podwyżkę składki rentowej - z dzisiejszych 6 proc. pensji brutto do nawet 13 proc. sprzed obniżek z lat 2007-08. Mówiło się też o cięciu ulg (m.in. na dzieci i internet), likwidacji becikowego, o podwyżce VAT z 22 do 25 proc. (maksymalny poziom w Unii) albo o ujednoliceniu stawki VAT na poziomie 19 proc. (wtedy stawka podstawowa by spadła, ale wzrosłaby dla traktowanych dziś ulgowo żywności czy leków). Większość z tych zmian mogłaby dać od kilku do nawet 20 mld zł dodatkowych wpływów.

Szef klubu PO Tomasz Tomczykiewicz powiedział, że dziś rząd prawdopodobnie zdecyduje podnieść VAT. - Nie będzie podwyżki podatku PIT, CIT i składki rentowej - zapewnił. Według rzecznika klubu Platformy Andrzeja Halickiego VAT zostanie podwyższony na 3 lata "najwyżej o 1 proc." i podwyżka nie będzie dotyczyła żywności ani leków.

Rząd liczy, że podwyżka ta przyniesie 5 do 7 mld zł rocznie. Ekonomiści uważają, że mniej.

Wczoraj premier Donald Tusk omawiał podwyżkę podatków z zarządem swej partii i szefami regionów. Wiceszef klubu PO Rafał Grupiński mówi "Gazecie": - Rozmowa była trudna. Premier przekonywał, że czasowa podwyżka VAT-u jest konieczna, bo ze względu na kryzys wpływy do budżetu są mniejsze, a już w ubiegłym roku zrobiliśmy duże cięcia w wydatkach i tutaj rezerwy są nieduże. Uznaliśmy, że podwyżka VAT-u będzie najmniej dotkliwa dla ludzi.

Grupiński dodaje, że zapowiedź ministra Boniego wywołała zaniepokojenie w partii. Do szefów regionów telefonowali działacze zaskoczeni, że liberalna Platforma chce podnieść podatki. Tusk miał wczoraj pretensje do polityków PO za ich protesty. Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna mówił nawet, że podwyżka podatków to dla PO "jak wyrwanie serca z piersi" i że jest twardo przeciw. Poparła go kilka osób z władz klubu PO.

- Premier oczekuje, by takie ostre wypowiedzi w przyszłości nie miały miejsca, że w razie wątpliwości można zawsze zadzwonić do jego kancelarii. Nie wymienił nikogo z nazwiska, ale wiadomo, że chodziło o Schetynę - opowiada nam polityk PO. Inny dodaje, że premier tłumaczył na zarządzie, że nie skonsultował planów podwyżki VAT-u z klubem, bo liczył na "zaufanie politycznego zaplecza".

Do sporu włączył się PiS. Marek Kuchciński, p.o. szefa klubu, wystąpił wczoraj do marszałka Sejmu, by w przyszłym tygodniu premier przedstawił Sejmowi informację na temat stanu finansów państwa.

- Wszystkie zmiany dotyczące systemu podatkowego powinny być poprzedzone debatą publiczną i parlamentarną - mówił rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak. - Jeszcze kilka tygodni temu premier Tusk, minister Rostowski ani Bronisław Komorowski nie wspominali, że sytuacja finansowa naszego kraju jest zła. A teraz minister Boni mówi o konieczności podnoszenia podatków.

Błaszczak dodał, że PiS oczekuje od ekipy Tuska propozycji uzdrowienia finansów, a nie sprzecznych głosów członków rządu. Podwyżki podatków nie zamierza poprzeć też Lewica.

Ostrożny jest koalicyjny PSL. Szef klubu Stanisław Żelichowski uważa podwyżkę VAT za lepszą niż PIT i CIT, ale i tak to ostateczność - najpierw trzeba szukać innych oszczędności.

Zaskoczeni są ekonomiści. - Mówiło się o podwyżce składki rentowej, która miała dać budżetowi nawet kilkanaście miliardów złotych. Zamiast tego ma być podwyżka VAT, na której budżet zyska 4 mld zł. To nieekwiwalentne - mówi "Gazecie" Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku. - Nie rozumiem, dlaczego rząd bierze się za podwyższanie podatków. To tak samo niepopularne jak cięcie wydatków. Na tym rząd powinien się skupić.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 52 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów