http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dwie narady w sprawie Blidy

knysz
2010-07-30, ostatnia aktualizacja 2010-07-29 19:32

Były dwie narady poświęcone sprawie Barbary Blidy - zeznał wczoraj Janusz Kaczmarek, b. prokurator krajowy, przed komisją śledczą badającą okoliczności śmierci b. posłanki SLD.

Jedna narada w gabinecie premiera Jarosława Kaczyńskiego odbyła się w lutym, druga w marcu 2007 r. 25 kwietnia 2007 r. Blida śmiertelnie postrzeliła się, gdy rankiem do jej domu wkroczyła ekipa ABW.

To ważne zeznanie, bo dzień wcześniej Jarosław Kaczyński, w 2007 r. szef rządu, nie umiał sobie przypomnieć, kiedy była mowa o Blidzie. Jej sprawę zresztą bagatelizował. Mówił, że podczas jednej z narad wspomniano o niej marginalnie, bo spotkanie było poświęcone wyjaśnieniom udziału komendanta głównego policji Konrada Kornatowskiego w śledztwie z czasów PRL.

Kaczmarek wyjaśniał wczoraj, że sprawa Kornatowskiego była wyjaśniania na odrębnym spotkaniu, ani podczas lutowej, ani marcowej narady.

Na tych naradach byli - oprócz Kaczyńskiego i Kaczmarka - minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, szef ABW Bogdan Święczkowski, prokurator krajowy Tomasz Szałek i Kornatowski.

Pamięć o przebiegu tych narad jest różna. Kaczmarek i Kornatowski twierdzą, że Ziobro, a potem Święczkowski referowali z notatek premierowi sprawę Blidy i zapewnili premiera, że pozwoli rozbić "lewicowy układ". Natomiast Ziobro i Święczkowski twierdzą, że o Blidzie wtedy w ogóle nie było mowy.

Kaczyński w łódzkiej prokuraturze potwierdził naradę w sprawie Blidy i mówił, że referowano mu (nie był pewien, czy Ziobro), że Blida może być zatrzymana. Ale przed komisją śledczą nie był już tak pewien szczegółów.

Choć wersja Kaczyńskiego i Kaczmarka się różnią, to ich konfrontacja przed komisją śledczą raczej niczego nie wyjaśni - tak, jak nie wyjaśniła w łódzkiej prokuraturze.

- Jarosław Kaczyński często zasłania się niepamięcią, nie wyklucza czegoś, mówi, że mogło być, ale głowy nie da - podkreśla Kaczmarek. - W takiej sytuacji konfrontacja jest zbędna.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':