http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

To następcy zreformują TVP?

Karol Adamaszek, Lublin
2010-07-30, ostatnia aktualizacja 2010-07-29 19:29

Zarząd telewizji wstrzymuje planowane zwolnienia grupowe. - Po co porządkować sytuację w spółce, skoro wkrótce będziemy musieli odejść - mówi jeden z dyrektorów TVP

Romuald Orzeł
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Romuald Orzeł
W środę politycy PO i SLD poinformowali, że wstępnie dogadali się co do nowelizacji ustawy medialnej. Ma pozwolić m.in. usunąć z władz radia i telewizji przedstawicieli PiS.

Platforma z Lewicą zgodziły się, by w siedmioosobowych radach nadzorczych TVP i Polskiego Radia było tylko dwóch przedstawicieli rządu, co jest elementem kompromisu z SLD. Odpowiednie poprawki mają być zgłoszone w Senacie. Głosowanie nad ustawą planowane jest na początku sierpnia.

We wtorek zebrał się zarząd TVP, podczas którego dyskutowano m.in. o zwolnieniach grupowych. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zarząd chce odłożyć zwolnienia do czasu, aż wyjaśni się sprawa nowelizacji ustawy medialnej, tak by "nie odwalać czarnej roboty za konkurencję polityczną".

I tak w ośrodkach regionalnych TVP już wstrzymano zwolnienia. Jeszcze w czerwcu planowano, że odejdzie stamtąd co najmniej kilkaset osób. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że po cięciach największe oddziały, jak Poznań, Wrocław, Katowice, miały liczyć po 80 zatrudnionych, średnie, jak Lublin, Gdańsk, Łódź czy Katowice - po ok. 70.

W Lublinie etaty ma dziś 88 osób. Przed miesiącem dyrektor lubelskiego ośrodka planował zwolnić jedna czwartą załogi. Wybrać je musiał głównie spomiędzy dziennikarzy, operatorów czy montażystów, a więc spośród bezpośrednio zaangażowanych w przygotowywanie newsów. Nie mógł ruszyć 20 pracowników będących tuż przed emeryturą lub funkcyjnych w związkach zawodowych. Gotowe były tam już listy osób, które miały być zwolnione.

Tymczasem pracownicy - przynajmniej lubelskiej TVP - na razie odetchnęli. Dowiedzieli się, że w ciągu najbliższych miesięcy pracy nie straci tam nikt. A jeśli zwolnienia będą, to nieprędko.

- Pracujemy pełną parą. Robimy programy zlecone przez instytucje, które wygrały projekty unijne i mają zagwarantowane środki na ich promocję - słyszymy od pracowników TVP.

- Gdyby rzeczywiście zwolnienia miały nastąpić w najbliższym czasie, to już powinny być gotowe listy z nazwiskami zwalnianych i przygotowywane dla nich wypowiedzenia. Nic takiego się nie dzieje. Zapewne zarząd telewizji woli zostawić niepopularne decyzje swoim następcom - mówi nam jeden z telewizyjnych związkowców (nie może podać nazwiska, bo kontrakt zabrania mu wypowiadania się o spółce).

Wczoraj o sprawie wstrzymania zwolnień w ośrodkach zapytaliśmy rzecznika prasowego TVP Stanisława Wojterę. Na nasze pytanie nie odpowiedział. Na swoich stronach internetowych telewizja w środę opublikowała za to podpisany przez Wojterę komunikat. Czytamy w nim, że zarząd "podjął decyzję o zobowiązaniu dyrektorów do uproszczenia struktur jednostek organizacyjnych oraz podjęcia działań skutkujących zmniejszeniem liczby stanowisk kierowniczych i dyrektorskich w TVP SA o 25 proc.". Jednak decyzja w sprawie kluczowego dokumentu, czyli regulaminu zwolnień grupowych, nie zapadła.

Wielkie cięcia etatów to element naprawy finansów telewizji, która ma co raz mniejsze wpływy z abonamentu. Początkowo mówiło się, że TVP zwolni nawet tysiąc osób, potem - że 800. Jeszcze na konferencji prasowej 20 lipca prezes TVP Romuald Orzeł zapewniał, że pracę straci kilkaset osób. Dokładna liczba miała być znana po przyjęciu regulaminu zwolnień grupowych, skonsultowanego z działającymi w telewizji związkami zawodowymi. Nic takiego dotąd nie nastąpiło. Gdyby rozmowy się zakończyły, pierwsze wypowiedzenia powinny zostać wręczone we wrześniu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':