http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tuskowi wyrósł tandem

Renata Grochal
2010-07-30, ostatnia aktualizacja 2010-07-30 00:18

W PO zaczyna się starcie gigantów. Weto marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny w sprawie rozważanej w rządzie podwyżki podatków to sygnał, że Tuskowi wyrasta trudny partner we własnej partii

Tusk i Schetyna ściskają dłonie na konwencji PO
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Tusk i Schetyna ściskają dłonie na konwencji PO
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Schetyna wykorzystał słowa szefa zespołu doradców premiera Michała Boniego w Radiu TOK FM - o tym, że trzeba rozważyć podwyżki podatków - by uderzyć w Tuska. Potem okazało się, że chodzi o propozycję podwyżki VAT.

Wypowiedź Boniego miała być testem, jak opinia publiczna i ekonomiści zareagują na radykalną propozycję ograniczania deficytu budżetowego. Nikt w kancelarii premiera nie spodziewał się jednak tak ostrej reakcji we własnym obozie.

- Zapowiedź podniesienia podatków jest bardzo trudna i kontrowersyjna, zwłaszcza dla PO. To jak wyrwanie nam serca z piersi - oświadczył Schetyna w radiowej "Trójce". - To pomysł kosmiczny, ostateczny. Ja mówię twarde nie - poszedł dalej w TVN 24.

Murem stanęli za nim kojarzeni z nim posłowie: nowy szef klubu PO Tomasz Tomczykiewicz, wiceszef klubu Rafał Grupiński, Jarosław Gowin i Andrzej Halicki. Wszyscy podkreślali, że najpierw trzeba ciąć wydatki. Za zablokowaniem podwyżki VAT opowiedział się też twardo wicepremier Waldemar Pawlak z PSL.

Schetyna kontra Tusk

Tego starcia Schetyna nie wygrał, bo - jak mówili wczoraj politycy PO - VAT możne minimalnie wzrosnąć na kilka lat. Ale jego ostra reakcja pokazuje, jak ułożą się relacje Komorowski - Tusk - Schetyna przez najbliższe półtora roku. To w tym trójkącie jest dziś władza.

Reakcja Schetyny to sygnał dla Tuska, że minęły czasy, gdy parlamentarne zaplecze było dla rządu maszynką do głosowania. Tusk musi traktować marszałka i klub jak partnerów. W przeciwnym razie rządowe plany mogą lec w gruzach.

Dodatkowo Schetyna już próbuje cisnąć premiera w sprawie reform. Powtarza, że Sejm czeka na rządowe projekty, bo PO musi pokazać, że realizuje przedwyborcze obietnice.

- Ja te obietnice traktuję bardzo serio - mówił niedawno w "Gazecie". - Ludzie, którzy zagłosowali na Komorowskiego, będą się nam bacznie przyglądać, czy spłacamy ten kredyt zaufania. Jesienią są wybory samorządowe, za rok parlamentarne, to czas dla nas, żeby pokazać, że dotrzymujemy słowa.

Trudno odmówić logiki temu rozumowaniu. Bo jak wytłumaczyć wyborcom, dlaczego PO, która straciła alibi w postaci wetującego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, nie przeprowadza obiecanych zmian?

Jednak słowa Schetyny stawiają premiera w trudnej sytuacji. Po rozpętaniu przez PiS wojny o Smoleńsk wśród części polityków PO odżyły nadzieje, że wygraną w nadchodzących wyborach mają w kieszeni. Bo wyborcy - widząc agresję PiS - i tak wybiorą Platformę.

Wypowiedzi Schetyny świadczą o tym, że nie zgadza się na markowanie reform i trwanie do wyborów. Jednak marszałkowi przyświecają też inne motywy. Schetyna nie może zapomnieć Tuskowi, że musiał odejść z rządu na fali sprawy hazardowej. Wie, że premier, przeprowadzając niepopularne reformy, będzie tracił w sondażach. A wtedy jego pozycja będzie rosła.

Na razie próba sił Tusk - Schetyna rozgrywa się w klubie parlamentarnym. Zgoda Tuska, by szefem klubu został bliski Schetynie Tomczykiewicz, była gestem wobec marszałka. Ale teraz obaj walczą o stanowiska wiceprzewodniczących dla swoich ludzi.

Tandem Schetyna - Komorowski

W naciskaniu na rząd w sprawie reform Schetyna może liczyć na Komorowskiego. To prezydent elekt namaścił go na marszałka Sejmu w zamian za pomoc w kampanii. I to wbrew Tuskowi, który brał pod uwagę kandydaturę minister zdrowia Ewy Kopacz. W ten sposób przypieczętował ich sojusz.

Schetynę, jak dziś w sprawie podatków, wsparł też Waldemar Pawlak.

Komorowski zamierza demonstrować niezależność wobec Tuska, by zneutralizować zarzuty PiS z kampanii, że będzie jego "pomagierem". Tuż po wyborach Komorowski przypomniał, że czeka na rządowe projekty. - Chętnie bym pomógł rządowi np. w reformie służby zdrowia - mówił "Gazecie". - I to szybko, by lewica i PiS nie zapomniały o swoich deklaracjach, że chcą współpracy i kompromisu w tej reformie.

Prezydent elekt wezwał do siebie ministrów finansów i zdrowia, żeby przepytać ich, na jakim etapie jest ta reforma. Zamierza też powołać radę ds. służby zdrowia.

Wieczorem w TVN 24 Janusz Palikot (PO), powołując się na rozmowę z Bronisławem Komorowskim, powiedział, że prezydent elekt może nie podpisać zmian w ustawie o VAT, "jeśli nie będzie miał gwarancji, że ulgi dla studentów, nawet rozłożone na dwa lata, dojdą do obiecanych 50 proc. i że znajdą się pieniądze na in vitro".

Tusk, zwolennik miękkich reform

Choć przeciwnicy podwyżki podatków w PO argumentują, że w roku wyborczym taki krok może być samobójczy, rząd musi ograniczać deficyt budżetowy. Tusk jest w trudnej sytuacji, bo wydatków nie można ciąć w nieskończoność, a spore cięcia w resortach były już w ubiegłym roku.

Ze względu na nadchodzące wybory na cięcia przywilejów - np. górniczych, emerytur mundurowych czy gruntowną reformę KRUS - nie ma co liczyć. Zresztą Tusk nie jest zwolennikiem bolesnych reform. - Polityka polega na tym, by przeprowadzić to, co trzeba, ale przy akceptacji społecznej - mówił w styczniu "Gazecie".

Dlatego przygotowywany w kancelarii premiera plan na półtora roku nie przewiduje drastycznych zmian. Oprócz powrotu do reformy służby zdrowia rząd ma wprowadzić: •  regułę ograniczającą wydatki z budżetu, •  ustawę pozwalającą na wykorzystanie środków na kontach agencji i funduszy na zakup obligacji (zwiększy płynność budżetu), •  ustawę zmieniającą zasady naliczania rent.

Powrót do 50-proc. ulg na przejazdy dla studentów ma być rozpisany na półtora roku. Rząd kończy też prace nad ustawą o żłobkach rodzinnych, a premier zlecił analizy, jak państwo może wesprzeć projekt żłobków i przedszkoli.

Reforma emerytur mundurowych obejmie tylko żołnierzy i funkcjonariuszy zatrudnianych od 2012 r. Rząd przygotowuje też ustawę deregulacyjną - wprowadzi m.in. oświadczenia zamiast zaświadczeń, co ma zmniejszyć biurokrację.

Schetyna chce też, by jesienią Sejm przyspieszył pracę nad ustawą o in vitro. Jednak o wydłużeniu wieku emerytalnego czy rozważanym przez Boniego ujednoliceniu VAT do 19 proc. przed wyborami nie ma mowy. To raczej plan na drugą kadencję.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 14 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Whitney Houston nie żyje

Mariah Carey, Alicia Keys, Rihanna, Justin Bieber - największe gwiazdy muzyki mówią dziś i piszą, że Whitney Houston była dla nich wzorem i inspiracją