- To było nic innego jak homoparada, parady homoseksualistów, lesbijek, narkotyki i alkohol, muzyka techno - mówił ostatnio
(cytat za "Głosem Rydzyka") szef Radia Maryja. "Nasz Dziennik" pisze w tym tonie od poniedziałku. Z prawdą nie ma to wiele wspólnego, ale jakże pasuje do radiomaryjnej koncepcji gnijącego świata.
Na Love Parade wybrałem się w 2006 r., gdy po raz ostatni przeszła przez Berlin. Poszedłem z ciekawości. Bo w Polsce o Love Parade mówiło się, że to jedna wielka gejowska orgia, na której sypie się ecstasy. Myślałem, że jeśli tak rzeczywiście jest, to trzeba to opisać. I się rozczarowałem. Nie mam złudzeń, że ludzie na Love Parade pili i brali narkotyki. Ale czy w większym stopniu niż bywalcy zwykłych dyskotek? Raczej nie. Było duszno, upał, a mimo to karetki pogotowia jakoś nie wywoziły tysięcy fanów techno, którzy tracili przytomność. A tak by było, gdyby towarzystwo było naraz zaćpane i pijane w sztok.
Geje i lesbijki? Oczywiście, że byli. W tolerancyjnym Berlinie to nikogo nie dziwi i nie oburza. Ale mówienie, że Love Parade to gejowska impreza to przesada. Miłośnicy techno to specyficzna grupa ludzi, ale bynajmniej nie jednej orientacji seksualnej. Na Paradzie proporcje homo i hetero rozkładają się tak samo jak w innych grupach społecznych. Choć dla prowincjonalnych kaznodziejów, takich jak o. Tadeusz, każdy kto ma kolorowe włosy czy ubiera dziwne ciuchy jest oczywiście "pedałem". Im zresztą z gejami wszystko się kojarzy.
Przypomniał mi się podobny przypadek, z katolickiej jakby nie było Austrii. Mają tam w jakimś miasteczku proboszcza, który w podobny sposób analizował przyczyny i skutki ostatnich wielkich katastrof żywiołowych. Wyliczał, ze huragan Katrina, który spustoszył w 2005 r. Nowy Orlean był boża karą, która spadła na miasto rozpusty. Tsunami z 2004 r. to kara jaka spadła na zgnitych zachodnich turystów, a tegoroczne trzęsienie ziemi na
Haiti to odpowiedź Pana Boga na kult voodoo. Rok temu tego proboszcza papież nominował na biskupa pomocniczego Linzu. Wierni i duchowni uznali, że z uwagi na poglądy księdza jest to nominacja chybiona. Proboszcz szerzący wizję gnijącego świata w końcu znaczącej funkcji nie dostał. Żeby tak się dało u nas...
Więcej na blogu autora:
http://wielinskiberlin.blox.pl