Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
- Postaram się przedstawić tę poszerzoną informację w przyszłym tygodniu w Sejmie. Postępujemy ostrożnie, ponieważ materiał dowodowy być może wskaże potrzebę postawienia zarzutów poszczególnym osobom, proszę zrozumieć ostrożność - zaznaczył prokurator generalny.
W Sejmie dodał, że jego słowa o możliwych zarzutach "to tylko forma niewykluczenia, co nie oznacza, że są już podstawy" do podstawienia zarzutów.
W TOK FM tłumaczył też trudności do jakich dochodzi we współpracy Polaków z Rosjanami. - Mamy świadomość pewnych uwarunkowań z tamtej strony, bo tam postępowanie prowadzi komitet śledczy, a zwrot materiałów dla Polski odbywa się przez prokuraturę rosyjską. Kolejną trudnością jest to, że prokuratura rosyjska żywi się materiałami z komisji, więc ten układ zależności powoduje opóźnienia, do pewnego stopnia naturalne - wyjaśniał.
Dodał, że w sprawie Smoleńska prokuratura bada wszelkie hipotezy, nawet te mało prawdopodobne jak zamach bronią niekonwencjonalną. - Może nie wygląda to zbyt realistycznie, ale proszę sobie wyobrazić co by było, gdyby prokuratura tego nie sprawdzała.
Bronił też decyzji o ujawnieniu, że odczytano kolejne słowa z czarnych skrzynek. Dodał, że jest zwolennikiem ujawnienia w całości materiału, gdy zostanie on ukończony.