Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
- To jest kwestia pewnej moralnej odpowiedzialności, lojalności człowieka, który otrzymał od nas ogromną pomoc, ogromny awans, a dzisiaj zachowuje się w sposób niedobry, żeby nie powiedzieć niegodny - tak szef
PiS Jarosław Kaczyński ocenił ostatnie wypowiedzi europosła PiS Marka Migalskiego. Polityk, z wykształcenia politolog na swoim blogu napisał, że od wyborów prezydenckich PiS ponosi "same porażki". "Jesteśmy w stałej defensywie. Daliśmy się wpuścić w spór o krzyż, o tragedię smoleńską, zajmujemy się wciąż sobą, a nie rozliczaniem PO z realizacji obietnic wyborczych" - podkreślał.
W środę wieczorem Migalski komentował z kolei słowa Kaczyńskiego, że w "przeciętnym państwie" po "czymś takim" jak ta katastrofa "rządu by już nie było". Ale "rząd kwitnie", a "człowiek, który ma na sumieniu bardzo dziwne wypowiedzi, jest prezydentem". A wszystko dlatego, że w Polsce "nie można mówić o demokracji", zamiast niej jest "przezroczysta fasada". - To nie jest komfortowe, kiedy powtarza się sytuacja sprzed paru miesięcy, że najostrzejsze słowa padają ze strony prezesa. Od tego, żeby powiedzieć coś mocno, nawet brutalnie ale prawdziwie jestem ja, są inni posłowie - ocenił Migalski. - Błędem jest że najmocniejsze słowa padają ze strony naszego lidera. Inaczej Platforma - świetnie rozgrywa:
Donald Tusk czy Bronisław Komorowski są schowani, nie mówią nic. A jak trzeba powiedzieć coś mocnego, dosadnego są Palikot, Kutz czy Niesiołowski. To jest jej siła.
Dodał, że jego blog jest wolny od wpływów politycznych: - Również od wpływów PiS-u. Na tym polega jego siła - ocenił europoseł.
Migalskiego w czwartek rano w TVN24 tłumaczył europoseł PiS Paweł Kowal. - Nadal mamy na tyle duży wspólny mianownik, że działamy razem. On nie jest członkiem partii, więc łatwiej mu w takiej sytuacji wypowiadać się na emocjach - podkreślał.