Każdego miesiąca w Polsce wydajemy co najmniej 2 mld zł z kasy UE. Za te pieniądze powstaje autostrada A4, kolejarze modernizują linię zWarszawy do Gdańska, tysiące firm kupuje nowe maszyny, licencje i szkoli pracowników. Za unijne euro Radom zbudował szkołę muzyczną, a szpital w Zielonej Górze - nowoczesny oddział neurochirurgii. Białystok zaś kupił nowe autobusy miejskie.
Do dziś z budżetu UE na lata 2007- -13 wydaliśmy 26,7 mld zł. W ostatnim półroczu w gospodarkę wpompowano 12 mld zł. -Wydaliśmy o 13 proc. więcej, niż planowaliśmy. A to oznacza dodatkowe 2 mld zł pracujące w gospodarce! -mówi "Gazecie" minister rozwoju regionalnego
Elżbieta Bieńkowska.
Ale naprawdę duże wydatki są dopiero przed nami. W przyszłym roku Polska ma wydać i rozliczyć z Brukselą 51 mld zł. Do każdej dotacji trzeba dodać wkład własny. W2011 r. w budżecie państwa trzeba będzie zarezerwować na ten cel 7,6 mld zł. Przedstawiciele rządu -m.in. minister Michał Boni -dają do zrozumienia, że być może konieczne będzie podniesienie podatków, byle te dodatkowe pieniądze znaleźć.
Czy Polacy to zaakceptują? "Gazeta" zapytała ich, co sądzą o unijnych funduszach. Z sondażu zrealizowanego przez PBS DGA wynika, że nie całkiem podzielają rządowy optymizm - choć same fundusze sobie chwalą.
Mniej niż połowa uczestników ankiety uważa, że wykorzystujemy je dobrze. Tylko 5 proc. Polaków uważa, że zdecydowanie dobrze. 32 proc. obawia się, że wykorzystanie unijnej kasy jest raczej złe, a 11 proc. - że zdecydowanie złe!