- To bardzo ciekawe zeznania w powiązaniu z innymi zeznaniami - tak
Ryszard Kalisz, szef komisji śledczej badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy, zrecenzował wczorajsze dwuipółgodzinne zeznania Jarosława Kaczyńskiego. Te inne zeznania to zeznania samego Kaczyńskiego złożone w łódzkiej prokuraturze, która bada okoliczności śmierci byłej posłanki
SLD oraz zeznania członków rządu Kaczyńskiego: Zbigniewa Ziobro (byłego ministra sprawiedliwości), Janusza Kaczmarka (byłego szefa
MSWiA), Bogdana Święczkowskiego (byłego szefa
ABW), Konrada Kornatowskiego (byłego komendanta głównego policji) i Tomasza Szałka (byłego prokuratora krajowego).
Dlaczego akurat tych osób? Bo to one były na naradzie w gabinecie premiera, która odbyła się na kilkanaście dni przed śmiercią Blidy. Dokładna data nie jest znana, bo narady nie były protokołowane, a premier zapraszał na nie sam, nie poprzez sekretariat.
Blida zginęła 27 kwietnia 2007 r. od postrzału ze swojego pistoletu, gdy rano wkroczyło do jej domu ABW z nakazem zatrzymania.
Teraz sęk w tym, że wymienione wyżej osoby pamiętają naradę u premiera inaczej. Kaczmarek i Kornatowski twierdzą, że Ziobro, a potem Święczkowski (z notatek) referowali premierowi sprawę Blidy, i zapewnili, że pozwoli rozbić "lewicowy układ".
Ziobro i Święczkowski twierdzą, że o Blidzie na naradzie w ogóle nie było mowy.
A co o tej naradzie mówił Kaczyński? W łódzkiej prokuraturze przyznał, że była taka narada, że referowano mu (nie wykluczał, że Ziobro), że Blida może być zatrzymana, więc sugerował, by nie zakuwać jej w kajdanki i nie wyprowadzać w ten sposób z domu.
A co Kaczyński zeznał wczoraj? Kilka razy zasłaniał się niepamięcią. Nie był pewien, podczas której z narad mówił o kajdankach dla Blidy, sugerował, że mógł to powiedzieć na boku Święczkowskiemu. Był natomiast pewien, że sprawy Blidy nie referował Ziobro, bo o niej wspomniano tylko marginalnie. A narada była poświęcona sprawie Kornatowskiego i jego udziału w wyjaśnianiu okoliczności śmierci działacza opozycji w PRL.
- Chcę bardzo mocno podkreślić, żeby to było w protokole, że nie było żadnej sprawy Barbary Blidy - zeznał Kaczyński. - Nazwisko Blidy pojawiło się na marginesie sprawy węglowej i nie było przedmiotem szczególnego zainteresowania. Krótko mówiąc, gdzieś tam mignęło.
Ale dodał, że w sprawie mafii węglowej pojawiło się też wiele innych nazwisk ("20-30-40"), w tym bardziej znanych niż Blidy. To by oznaczało, że jednak była wówczas mowa o "lewicowym układzie".
To wczorajsze zeznanie jest teraz więc bliższe wersji Ziobry z łódzkiej prokuratury. Ale na tyle nieostre w sformułowaniach ("może", "nie wykluczam", "wydaje mi się"), że trudno zarzucić Kaczyńskiemu zmianę zdania.
Posłów interesowało też, na jakiej podstawie prawnej Kaczyński zwoływał te narady (było ich 6-10 w ciągu 16 miesięcy pracy jego gabinetu), dlaczego nie były protokołowane i dlaczego nie brał w nich udziału koordynator ds. służb specjalnych
Zbigniew Wassermann, choć szefowie służb specjalnych tam byli zapraszani?
Kaczyński: - Służby odpowiedzialne za walkę z przestępczością i bezpieczeństwo państwa działają na zasadzie - proszę mi wybaczyć to określenie - każdy sobie rzepkę skrobie. Jako premier miałem liczne podstawy prawne, by takie spotkania zwoływać. A koordynator nie był na nie zapraszany, ponieważ miał niejasną sytuację prawną i niejasne też było, do których tajnych informacji ma dostęp.
- Mamy wiele wątpliwości co do tych zeznań - mówił Kalisz po przesłuchaniu Kaczyńskiego. - Niewykluczone są konfrontacje przed komisją pomiędzy niektórymi spośród świadków, np. Święczkowskim i Kornatowskim.
Kaczyński zeznawał wczoraj tylko dwie i pół godziny, ponieważ szedł na spotkanie rodzin ofiar katastrofy lotniczej w Smoleńsku z przedstawicielami prokuratury. Komisja ma dokończyć jego przesłuchanie po przerwie wakacyjnej w pracach parlamentu.
Już wiadomo, że Ziobro nie stawi się przed komisją 3 sierpnia - jedzie na wakacje.
Syn Barbary Blidy Jacek skomentował wczorajsze zeznania prezesa PiS: - To próba ochronienia Zbigniewa Ziobry, który po śmierci mojej mamy mówił w Sejmie, że nie interesował się śledztwem przeciwko mafii węglowej, i zaprzeczał, że ten temat omawiano na naradach u premiera.