Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
- Pełną odpowiedzialność za to, co dzieje się u nas, ponoszą Ziobro, Kurski i Macierewicz. Mam nadzieję, że we wrześniu będzie 20 proc. różnicy w sondażach i w tym szansa - mówi "Gazecie"
PiS-owski liberał z oczywistych względów proszący o anonimowość.
I dodaje: - Cała grupa liberałów jest podejrzana z zasady, nawet jeśli nic nie zrobiła. Jarosław Kaczyński podejrzewa, że w kolejnej kadencji dogadamy się z PO.
- Jak rozumiem, wasz rozmówca obawia się, że wprowadzenie do debaty sprawy Smoleńska osłabi PiS. Ale żeby być w polityce, trzeba mieć stalowe nerwy. Z naszych badań wynika, że mówienie o katastrofie partii nie szkodzi - mówi "Gazecie" wiceszef PiS Adam Lipiński.
Pierwsze sondaże po zaostrzeniu kursu partii pokazały lekki spadek notowań PiS - w badaniu "Gazety" o 2 pkt proc., w sondażu "Rzeczpospolitej" - 3 pkt.
"Gazeta": - Czy Jarosław Kaczyński podejrzewa liberałów o knucie z Platformą?
Lipiński: - Oczywiście, może być tak, że w przyszłej kadencji Platformie zabraknie głosów do większości i nie chcąc koalicji z
SLD, będzie ich szukała wśród posłów PiS. Ale do wyborów jeszcze ponad rok, za wcześnie o tym myśleć.
Tymczasem przed paroma dniami europoseł PiS - ale nienależący do partii - Marek Migalski w blogu ujął się za liberałami i skrytykował utwardzenie kursu.
Przypomnijmy - po przegranych wyborach prezydenckich Jarosław Kaczyński porzucił łagodną retorykę z kampanii. Oznajmił, że współpracy z Platformą nie będzie, chyba że ta przeprosi, nazwał katastrofę smoleńską "zbrodnią w sensie potocznym" i zapowiedział, że "idą trudne czasy".
W Sejmie główną twarzą klubu stał się Antoni Macierewicz, szef parlamentarnego zespołu ds. Smoleńska.
Zmiana języka prezesa miała konsekwencje personalne. W nowym rozdaniu pominięci zostali sztabowcy z kampanii: Joanna Kluzik-Rostkowska (walczyła o stanowisko wicemarszałka Sejmu), Paweł Poncyljusz czy Elżbieta Jakubiak.
Wiceprezesami partii zostali Lipiński,
Zbigniew Ziobro oraz nieznana szerzej posłanka Beata Szydło. O połowę odchudzony został komitet polityczny - poza prezesem i wiceprezesami weszli do niego niemal wyłącznie weterani Porozumienia Centrum: Jarosław Zieliński, Joachim Brudziński, Krzysztof Jurgiel, Leonard Krasulski, Wojciech Jasiński oraz skarbnik partii Stanisław Kostrzewski.
Te nazwiska wymienił Kaczyński, gdy przedstawiał skład komitetu. Strona partii podaje, że w komitecie jest też Michał Kamiński, lider frakcji w europarlamencie, do której należy PiS. Do tego grona dołączy inny weteran PC Marek Kuchciński, gdy zostanie wicemarszałkiem Sejmu - do komitetu automatycznie wchodzą reprezentanci PiS w prezydium parlamentu.
Z komitetu zniknęli m.in.: nielubiany przez "zakon PC" rzecznik partii Adam Bielan, "muzealnik" Paweł Kowal czy przedstawiciel "młodych" Adam Hofman.
Ale także bliski Ziobrze
Jacek Kurski.
- Prezes tnie po skrzydłach. Zostawił przy sobie najwierniejszych z wiernych i zarazem niezbyt wyrazistych ideowo. Ma dzięki temu pole manewru - po kampanii samorządowej może komitet rozszerzyć w dowolną stronę - mówi nam młody poseł PiS.
Dodaje, że do komitetu wejdzie ktoś z Polski Plus, która dołączy wkrótce do PiS, być może także Macierewicz.
- Czekają nas trudne miesiące i trudne decyzje, nie możemy sobie pozwolić na przecieki, duży komitet był nieszczelny - tłumaczy Lipiński.