152 osoby zginęły w katastrofie samolotu linii Airbleu, który rozbił się wczoraj pod Islamabadem. Na pokładzie byli Pakistańczycy i dwóch obywateli USA
Fot. Wikipedia
Airbus linii AirBlue rozbił się podczas podchodzenia do lądowania
Fot. B.K.Bangash AP
Żołnierze armii pakistańskiej wspomagają ekipy ratunkowe
Fot. B.K.Bangash AP
Śmigłowiec pakistańskiej armii nad miejscem katastrofy
Fot. FAISAL MAHMOOD REUTERS
Ekipy ratunkowe próbują dotrzeć do miejsca katastrofy samolotu
Samolot Airbus 321 ze 146 pasażerami i sześcioosobową załogą leciał z Karaczi do pakistańskiej stolicy. Stracił kontakt z wieżą, gdy podchodził do lądowania na lotnisku im. Benazir Bhutto. Przyczyną tragedii były najprawdopodobniej fatalne warunki pogodowe - zła widoczność sprawiła, że pilot samolotu zszedł z kursu i rozbił maszynę na porośniętych gęstymi lasami wzgórzach pod Islamabadem.
Od kilku dni w okolicach miasta padają ulewne monsunowe deszcze. W środowy poranek, gdy samolot zbliżał się do miasta, rozpętała się kolejna ulewa.
- Nikt nie przeżył - oświadczył minister spraw wewnętrznych Rehman Malik, choć początkowo władze informowały, że uratowało się pięć osób. - Zbieramy do worków ludzkie szczątki - opowiadał jeden z policjantów uczestniczących w akcji ratunkowej.
Wczorajsza katastrofa jest najtragiczniejsza w Pakistanie od września 1992 r., gdy samolot linii lotniczych PIA lecący do stolicy Nepalu Katmandu rozbił się w Himalajach. Zginęło wówczas 167 osób.