http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Podkarpaccy powodzianie drugiej kategorii

Marcin Kobiałka
2010-07-28, ostatnia aktualizacja 2010-07-28 09:46

Osiedle Koćmierzów po powodzi
Osiedle Koćmierzów po powodzi
Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta

Mieszkańcy Sandomierza dwukrotnie poszkodowani przez powódź bez kłopotów dostają po raz drugi rządowe zasiłki. W gminie Gorzyce urzędnicy wypłacać ich nie chcą.

Meble zniszczone przez powódź
Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
Meble zniszczone przez powódź
Powódź w Sandomierzu
Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
Powódź w Sandomierzu
Wsie w 14-tysięcznej gminie Gorzyce na Podkarpaciu zostały po raz pierwszy zalane w maju. Podobnie sąsiedni Sandomierz leżący już w woj. świętokrzyskim. Po pierwszej fali woda w domach jeszcze nie opadła, a na początku czerwca ludzie walczyli już ze skutkami drugiej powodzi.

Rząd zdecydował o wypłacie zasiłków - maksymalnie 6 tys. zł na rodzinę. Premier Donald Tusk obiecywał, że jeżeli ktoś został dwukrotnie zalany, to może liczyć na podwójny zasiłek. Kłopotów z wypłatami po pierwszej powodzi nie było - w Sandomierzu zasiłek wypłacono 824 rodzinom, w Gorzycach - ponad 1,2 tys.

Inaczej sprawa wygląda z drugą transzą. W Sandomierzu nie ma z tym problemów - po raz drugi wsparcia udzielono ponad 700 rodzinom. W gminie Gorzyce pieniędzy nie wypłacono nikomu.

- Jesteśmy gorsi od sąsiadów? - pyta zrozpaczona pani Maria z podgorzyckich Sokolników.

- Wszystko leży w pudłach w zawilgoconych i nieosuszonych domach. Posypał nam się komin. Inni dostają pieniądze, a my nie. Czy my w innej Polsce mieszkamy? - dodaje Wanda Nowicka z pobliskiej Trześni.

Okazuje się, że problem rozbija się o interpretację przepisów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, na podstawie których wypłacane są zasiłki. Interpretacji dokonują urzędnicy wojewodów, a pieniądze wypłacają ośrodki pomocy społecznej.

- Żeby dostać drugi zasiłek, trzeba wykazać, że między jedną a drugą powodzią został zakupiony jakiś sprzęt, który został zalany. I pokazać rachunek. Na ponad 380 wniosków jeszcze się nie natknęłam na taki, który kwalifikowałby się do ponownej wypłaty. Wykonujemy tylko zalecenia urzędu wojewódzkiego - mówi Barbara Surowiecka, szefowa GOPS w Gorzycach.

W Sandomierzu problemów nie ma, bo wystarczy, że pracownicy ośrodka pomocy zobaczą, że mieszkańcy zaczęli np. skuwać tynki w domu. - Nie ma problemów i wtedy, gdy ktoś po pierwszej powodzi wyciągnął przed dom zalaną lodówkę i zalało ją po raz drugi - mówi Jolanta Gawron z MOPS w Sandomierzu.

Barbara Surowiecka z Gorzyc przyznaje, że "jej" powodzianie traktowani są nierówno. - To nie nasza wina - zaznacza.

Wiesław Bek, rzecznik wojewody podkarpackiego, nie jest w stanie nawet odpowiedzieć na pytanie, czy komukolwiek na Podkarpaciu wypłacono drugi zasiłek. Odsyła do wydziału polityki społecznej. Jego wiceszefowa Monika Prokop: - Nie wiem, jak przepisy interpretuje świętokrzyski urząd.

Problem jest również z wypłatą rządowych pieniędzy na odbudowę domów. Do 20 tys. zł można dostać bez wizyty rzeczoznawcy. Ten ostatni musi zobaczyć dom, w przypadku gdy ktoś stara się o pieniądze powyżej tej sumy (maksymalne wsparcie to 100 tys. zł). I w tym przypadku w Sandomierzu wypłaty już trwają - pieniądze otrzymało ok. 170 rodzin. Na całym Podkarpaciu - nikt.

W gminie Gorzyce do wielu rodzin nawet nie zajrzał jeszcze rzeczoznawca. - U mnie ma się podobno pojawić w listopadzie, a z pieniędzy trzeba się rozliczyć do końca roku. Co ja zrobię w zimie? Otworzę okna? Przecież zanim zacznę kłaść płytki, dom musi być osuszony - mówi Wanda Nowicka.

Chodzi o to, że pieniądze - od 20 tys. do 100 tys. zł - wypłacane są w ratach. Pierwsza nie może być mniejsza niż połowa przyznanego zasiłku. Reszta jest wypłacana po przedstawieniu rachunków za remont, a wielu powodzian może nie zdążyć z wydaniem pierwszej transzy. Wtedy na drugą nie może już liczyć. W Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim słyszymy, że wypłata tej pomocy zacznie się dopiero w przyszłym tygodniu.

Dla "Gazety": Paweł Kwaśniak, naczelnik wydziału ds. usuwania skutków i klęsk żywiołowych w MSWiA

- W ustawie o pomocy społecznej nie ma słowa o tym, że rodzina, którą zalało po raz drugi, ma przedstawić rachunki za zniszczony sprzęt po drugiej fali, a kupiony po pierwszej powodzi. Żądania rachunków są nadgorliwością urzędniczą. Rachunki są konieczne wyłącznie wtedy, gdy ktoś ubiega się o zasiłek na odbudowę domu. Jeśli ośrodki pomocy społecznej zgłaszają, że powodzianie mogą się z tych pieniędzy nie rozliczyć w tym roku, to z drugich transz będzie się można rozliczać w przyszłym roku.

not. km

Zobacz też sondaż: Rząd zawodzi po powodzi

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Izrael zburzył wioskę, zasypał ''polską'' studnię

Beduińska wioska zrównana z ziemią. Zniszczona co najmniej jedna cysterna na wodę, którą odbudowała PAH

Kogo lekceważy Palikot?

Janusz Palikot, skoro aspiruje do roli polityka lewicowego, powinien pamiętać, że lewica nie uważa płacenia podatków za akt wrogi ludzkości