Czy posłowie
PiS i Lewicy zdążą włączyć do końcowego raportu komisji własne wersje sprawozdania (tzw. zdania odrębne)?
- Jeżeli ktoś od kilku miesięcy zapowiada, że ma własną wersję raportu, to ja to traktuję poważnie. Ja znalazłem czas na przygotowanie raportu, opozycja też go miała - mówi "Gazecie" Sekuła
Już w ten piątek Sekuła chce zwołać komisję, na której ma zostać przegłosowany jego raport z prac. Ogłosił go 14 lipca, w czwartek przekaże tylko posłom "drobne" (jak sam mówi) uzupełnienia. Na tym samym posiedzeniu chce przedyskutować i przegłosować poprawki do raportu, które według regulaminu może wnieść każdy z członków komisji. Potem Sekuła do północy z poniedziałku na wtorek będzie czekał na "zdania odrębne". Jeżeli posłowie ich nie zgłoszą, nie będzie ich w ostatecznym sprawozdaniu, które dostanie Sejm.
Dlaczego Sekuła się spieszy? Trzykrotnie przekładano termin zakończenia prac komisji. - Ostatniego terminu, czyli 30 września, mam zamiar dotrzymać - mówi Sekuła. Przypomina, że od 6 sierpnia do połowy września Sejm ma wakacje. Mówi też, że trzeba zamknąć "jeden z frontów wojny polsko-polskiej", jakim jest komisja hazardowa.
Reakcje opozycji świadczą, że o zamykaniu frontów nie ma mowy. - Przewodniczący Sekuła każdego dnia się kompromituje - komentował wczoraj Bartosz Arłukowicz z Lewicy. - To bezczelność, kpina i skandal. Gwałci się prawa opozycji i lekceważy zwykłą przyzwoitość - stwierdziła Beata Kempa (PiS).
Arłukowicz ma już przygotowaną własną wersję raportu. Swoje "zdanie odrębne" ma też PiS. Ale Kempa zaznacza, że nie ma w nim jeszcze odniesień do projektu Sekuły. - Jak mam z nimi zdążyć, kiedy dopiero w piątek poznam ostateczną wersję - pyta.
Projekt raportu przygotowany przez Sekułę oczyszcza z korupcyjnych zarzutów polityków jego partii, których rozmowy z biznesmenem branży hazardowej Ryszardem Sobiesiakiem CBA nagrała w 2009 r. Według projektu Sekuły Zbigniew Chlebowski (b. szef klubu PO) złamał jedynie standardy zawodu posła, a Marcin Rosół, asystent byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, naraził na szwank reputację szefa.
Według Sekuły brak też dowodów na to, że doszło do przecieku informacji o akcji CBA i że wyszedł on z kancelarii premiera (tak podejrzewa b. szef CBA
Mariusz Kamiński). Przeciwnie, szef komisji napisał, że Kamiński chciał skompromitować Donalda Tuska i zmanipulował materiały operacyjne tak, by dowodziły korupcyjnego charakteru zachowań polityków PO. Sekuła pisze też, że źródłem przecieku tych materiałów do mediów mogło być samo CBA.
W dokumencie znajduje się też teza, że w 2007 r. (czasy rządów PiS) w prace nad ustawą hazardową angażowała się Kancelaria Prezydenta oraz minister
Przemysław Gosiewski.
Gdy 14 lipca Sekuła przedstawił komisji swój projekt, posłowie PiS i
SLD zarzucili mu, że napisał go bez konsultacji z resztą komisji. Kempa nazwała raport "wypocinami, które można czytać na zebraniach partyjnych PO". Wczoraj zapowiedziała, że jeśli komisja przyjmie raport w takiej wersji, jaką proponuje Sekuła, to nie wyklucza, że złoży zawiadomienie do prokuratury, bo dokument "w kilku punktach poświadcza nieprawdę".