Rozmowa z
Grzegorzem Napieralskim
szefem
SLD Renata Grochal, Wojciech Szacki: Jak się panu podoba powyborcza przemiana Jarosława Kaczyńskiego? Grzegorz Napieralski: Spodziewałem się, że po kampanii znów będzie twardym liderem atakującym przeciwników. Ale zaskoczyło mnie, że zmiana jest tak nagła. Współczuję mu, stracił brata, rozumiem jego ból. Ale jako lider powinien być bardziej spokojny i racjonalny.
Oszukał wyborców? - O PO też można tak powiedzieć, bo przed drugą turą, walcząc o moich wyborców, tyle mówiła o in vitro i parytecie. A po wyborach wszystko przycichło.
Cieszy się pan, że Kaczyński nie wygrał wyborów? - Wyborcy wybrali Bronisława Komorowskiego.
A na kogo pan głosował? - Tajemnica.
Oddał pan ważny głos, czy skreślił pan obu? - Oddałem głos i wrzuciłem go do urny.
Mówił pan przed II turą, że trzeba zatrzymać powrót IV RP... - Nie pytajcie mnie o głosowanie, bo nie odpowiem.
Krytykuje pan Kaczyńskiego, a przecież to pana koalicjant z TVP. Prezes PiS sam przyznał się do tej koalicji. - Podtrzymaliśmy weto Lecha Kaczyńskiego do ustawy medialnej.
Doskonale pan wie, że mówimy o ludziach kojarzonych z lewicą, którzy podzielili się z PiS stołkami w TVP. - Jeśli są dziennikarze kojarzeni z lewicą, to źle? To my jesteśmy jacyś karłowaci? Jacyś gorsi? Dziennikarz, który przyzna się do lewicowych poglądów, nie może pracować w mediach publicznych?
Nie może być takiego przechyłu jak za Piotra Farfała wspieranego zresztą przez PO. Wtedy koalicję miały
Młodzież Wszechpolska i Platforma.