- Kiedy myślę o tym, co
Turcja zrobiła dla obrony Europy jako członek NATO i co robi dziś w Afganistanie, ramię w ramię z europejskimi sojusznikami, czuję gniew w związku z tym, że wasze postępy na drodze do Unii są tak opóźniane - mówił Cameron wczoraj w Ankarze do tureckich biznesmenów. - Uważam, że to nie w porządku pozwalać Turcji ochraniać nasz obóz, ale nie wpuszczać jej do namiotu - oburzał się.
Brytyjski premier zarzucił nawet przeciwnikom członkostwa Turcji antymuzułmańskie uprzedzenia. - Ci, którzy nie chcą zrozumieć islamu, nie widzą różnicy między prawdziwym islamem a jego wersją wypaczoną przez ekstremistów. Dlatego uważają, że wartości islamu nie da się pogodzić z wartościami innych religii, społeczeństw i kultur - przekonywał.
Wizyta brytyjskiego premiera wypadła w momencie, kiedy zachodnie media spekulują, że niechętna postawa UE wobec tureckich negocjacji sprawia, że Turcy zaczynają odwracać się od Zachodu.
Od 2005 r. Ankara otworzyła zaledwie 13 z 35 rozdziałów negocjacyjnych. Osiem jest zamrożonych z powodu tureckiego stanowiska w sprawie Cypru podzielonego na część grecką i turecką. Turcja nie uznaje zamieszkanej przez Greków części wyspy, która jest członkiem UE, i nie zgadza się otworzyć swoich portów dla cypryjskich statków.
Turków coraz bardziej zniechęca też stanowisko przywódców największych europejskich państw. Niemiecka kanclerz
Angela Merkel i francuski prezydent Nicolas Sarkozy przy każdej okazji podkreślają, że nie widzą Turcji w Unii. Szef niemieckiego
MSZ Guido Westerwelle stwierdził wczoraj, że Turcja jest bardzo daleka od członkostwa, a UE - od gotowości do jej przyjęcia. Z kolei francuski minister ds. europejskich Pierre Lellouche przyznał, że członkostwu Turcji przeciwna jest większość Francuzów.
Cameron przypomniał wczoraj, że
Francja była kiedyś równie przeciwna akcesji Wielkiej Brytanii. - Wiemy, jak to jest być trzymanym poza klubem, ale wiemy też, że można to zmienić - mówił.
Po spotkaniu z tureckim premierem Recepem Tayyipem Erdoganem Brytyjczyk przekonywał, że Bruksela niepotrzebnie obawia się fali tureckiej imigracji do państw UE. - Przed 2025 r. turecka gospodarka przegoni kanadyjską, hiszpańską i włoską, a Turcy nie będą już mieli powodu, by wyjeżdżać - tłumaczył.
Nic dziwnego, że Erdogan był bardzo zadowolony z wizyty Brytyjczyka i zapewnił, że stosunki między Ankarą a Londynem przeżywają właśnie swój "
złoty wiek".