http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Chile nie ułaskawi zbrodniarzy Pinocheta

mas
2010-07-27, ostatnia aktualizacja 2010-07-27 16:54

Prezydent Sebastián Pinera odrzucił prośbę Kościoła katolickiego o ułaskawienie niektórych sprawców zbrodni za czasów dyktatury gen. Augusta Pinocheta (1973-89).

Pinochet, drugi z lewej, z czterema innymi członkami wojskowej junty, która przejęła władzę w drodze krwawego zamachu stanu 11 września 1973 roku podczas obchodów Dnia Niepodległości 18 września 1973.
Fot. AP
Pinochet, drugi z lewej, z czterema innymi członkami wojskowej junty, która...
SERWISY
Chile nie uświetni swojego święta 200-lecia niepodległości amnestią generalną. Wykluczeni będą wojskowi i policjanci mordujący i torturujący przeciwników po puczu wojskowym generała Pinocheta w latach 1973-89. Na akt łaski mogą liczyć tylko sprawcy przestępstw kryminalnych, ale z wyłączeniem zabójców, szmuglerów narkotykowych, gwałcicieli i pedofilów.

- Zbrodnie przeciw prawom człowieka wciąż budzą wielkie napięcia i spory, które na nowo jątrzą rany przeszłości - oświadczył prezydent. - Dlatego doszedłem do wniosku, że generalne ułaskawienie byłoby dziś nieroztropne i niewłaściwe.

Decyzja ta jest zaskakująca. Pinera został wybrany na prezydenta w grudniu ub. roku jako pierwszy kandydat prawicy od przywrócenia w Chile demokracji w 1990 r. Jego brat był jednym z ważnych ministrów junty Pinocheta. O amnestię dla zbrodniarzy dyktatury prosili go od kilku miesięcy emerytowani wojskowi, którzy nigdy nie zerwali z dziedzictwem Pinocheta, oraz wspierająca go koalicja Sojuszu dla Chile, a zwłaszcza skrajnie prawicowa Niezależna Unia Prawicy (UDI).

Kiedy w zeszłym tygodniu Kościół katolicki, który w czasach dyktatury odważnie bronił ofiar represji i sprzeciwiał się juncie, poprosił go o ułaskawienie przynajmniej tych wojskowych, którzy są bardzo starzy, chorzy i odsiedzieli połowę wyroku, wydawało się, że Pinera się zgodzi.

Jednak wniosek napotkał sprzeciw części gabinetu prezydenta. Zwyciężył pogląd, że współczesna prawica w Chile nie może być wciąż kojarzona z dyktaturą i bronić jej zbrodniarzy.

Szalę przeważył ostatecznie gwałtowny protest środowisk obrońców praw człowieka, stowarzyszeń rodzin ofiar dyktatury oraz całej centroprawicowej koalicji, która rządziła krajem przez ostatnie 20 lat. Pinera uznał, że nie może zatrzymać procesu rozliczeń ze zbrodniami dyktatury, który na dobre ruszył dopiero kilka lat temu.

Arcybiskup Alejandro Goic, przewodniczący konferencji biskupów, był zawiedziony. - Nie spodziewaliśmy się takiej odmowy - powiedział w radiu.

Junta Pinocheta zamordowała co najmniej 4,2 tys. osób, z których 1,2 tys. wciąż pozostaje zaginionych. W wojskowych katowniach torturowano kilkadziesiąt tysięcy. Tysiące Chilijczyków wyemigrowały. W latach 90., już za rządów demokracji, zbrodniarze pozostawali bezkarni.

Sytuację zmieniło aresztowanie Pinocheta w Wielkiej Brytanii w 1998 roku. Po półtorarocznym areszcie w Londynie wrócił do Chile, gdzie został oskarżony o zbrodnie. Chociaż on sam wybronił się od procesu i skazania ze względu na domniemaną demencję starczą i zmarł w domu cztery lata temu, ruszyły śledztwa i procesy wielu jego podwładnych. Potencjalnie do osądzenia pozostaje wciąż ok. 500 żyjących wojskowych. Niespełna 100 odsiaduje już wyroki.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':