http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak Andrzej Talar wyprowadził się z Domu

Katarzyna Klukowska
2010-08-01, ostatnia aktualizacja 2010-08-09 22:06

Tomasz Borkowy
Tomasz Borkowy
Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta

Kiedy przestałem mówić po polsku, straciłem wielu kolegów. Rozmowa z Tomaszem Borkowym, aktorem, reżyserem, producentem i menedżerem

ZOBACZ TAKŻE

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



"Wiśta, wio! Łatwo powiedzieć". Pamięta pan, kto tak mówił?

- Jak ja nienawidziłem tego powiedzonka! Ale Andrzeja Talara lubiłem.

Dzięki serialowi "Dom" stał się pan - jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli - celebrytą.

- Śmieję się, że sława mnie dosłownie wyprzedzała! Pamiętam, a były to lata 90. - jedziemy z Laurą, moją szkocką narzeczoną, samochodem z Londynu do Warszawy, gdzie właśnie zaczęły się zdjęcia do kolejnych odcinków serialu. Trochę nam się spieszy, więc wciskam gaz do dechy. Nagle - stop! Zatrzymuje nas patrol drogówki. Zapraszają do radiowozu. Laura zostaje w aucie. Wracam, a ona pyta: "Ile?". "Nic" - odpowiadam. "Poznali mnie". Zbladła. Myślała, że jestem jakimś gangsterem.



A pan tylko Jędrka Talara zagrał. Jak to się stało, że został pan aktorem?

- Nie uwierzy pani. Gdy miałem trzy lata, spadłem ze stołu i złamałem ząb. Krew się polała, a ja się tak wystraszyłem, że zacząłem się jąkać. Przez całe dzieciństwo normalnie zdania nie mogłem wykrztusić.

Nauczycielka polskiego w podstawówce zauważyła, że jak recytuję coś z pamięci, to się nie jąkam. I zaczęła mi zadawać wierszyki na pamięć. Uczyłem się z chęcią, bo jak je recytowałem, to wszyscy koledzy patrzyli na mnie z szacunkiem. Byłem najmniejszy w klasie, takie chuchro. Na szczęście kumplowałem się z klasowym siłaczem. Jak ktoś do mnie startował z pięściami, Andrzej zawsze stawał w mojej obronie: "Z Tomkiem zaczynasz? Ze mną zacznij".

Przyjęli jąkałę do szkoły teatralnej?

- Na trzy miesiące przed egzaminami poddałem się terapii w hipnozie. Pomogło. Choć do dziś, jak się zdenerwuję, to się jąkam.

Rodzice pochwalali pana wybór?

- Ojciec chciał, żebym został lekarzem albo adwokatem, jak on. "Poszedłbyś na prawo, kancelarię po mnie wziął " - powtarzał.

Pochodził ze Śląska. Na początku wojny został wywieziony na roboty do Niemiec. Uciekł po półtora roku i wstąpił do AK. Miał 17 lat i był dowódcą drużyny Kedywu. "Sami mordercy" - wspominał po latach. "Byliśmy od wykonywania wyroków śmierci na kolaborantach i zdrajcach. Śnią mi się ci, których zabiłem". Zastrzelił nawet swoją dziewczynę, bo okazało się, że współpracowała z gestapo. Chyba nigdy się z tego nie otrząsnął.

Po wojnie jako adwokat z urzędu bronił zbrodniarza hitlerowskiego Ericha Kocha i wielu niemieckich szpiegów. Zawdzięczał tę robotę biegłej znajomości niemieckiego.

Jego starszy brat, jako Ślązak, został wcielony do Wehrmachtu. We Włoszech zdezerterował, wstąpił do armii Andersa i walczył pod Monte Cassino. Żeby było śmieszniej, bił się z tym samym niemieckim oddziałem, w którym wcześniej służył. Z Andersem przyjechał do Wielkiej Brytanii i tam został.

Z matką była inna historia. Któregoś marcowego popołudnia 1968 roku wracam ze szkoły i widzę, że mama siedzi w kuchni i płacze. "Wyrzucili mnie z pracy, wyrzucili z partii" - mówi. "Za co?" - pytam. "Jestem Żydówką".

Usiadłem z wrażenia. Mam 16 lat, jestem ochrzczony, chodzę na religię, a tu okazuje się, że jestem Żydem! Tąpnęło mną strasznie. Nie dlatego, żebym myślał, że być Żydem to coś gorszego niż być Polakiem (dwaj moi przyjaciele z dzieciństwa to Goldberd i Szpuner), tylko że spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba.

Na fali czystek marcowych nie kazali wam wyjechać z Polski?

- Prawdopodobnie uratował nas brat matki, generał Włodzimierz Muś, wieloletni dowódca Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Był ideologicznym komunistą i ciężko go było ruszyć. Jeszcze przed wojną uciekł z domu, żeby walczyć w Hiszpanii w 1936 roku. Potem wstąpił do armii polskiej w ZSRR. Został najmłodszym polskim generałem.

Źródło: Duży Format
  • 14 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    53 głosy

Sposób na to, żebyśmy chcieli pracować dłużej?

Każdy pracujący Szwed dostaje co roku ''pomarańczową kopertę''. Tak ma być też w Polsce