Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Sobotnia rada polityczna
PiS potwierdziła, że z kampanijnej polityki miłości już nic nie zostało. Partyjni liberałowie, twórcy kampanii - jak
Joanna Kluzik-Rostkowska czy Paweł Poncyljusz - nie dostali żadnego stanowiska we władzach partii.
Prezes
Jarosław Kaczyński otoczył się głównie politykami z dawnego Porozumienia Centrum. I zapowiedział, że idą trudne czasy, a w kierownictwie partii muszą się znaleźć osoby, które potrafią znieść brutalne ataki.
Wczoraj ten kurs skrytykował współtwórca kampanii prezydenckiej, europoseł Marek Migalski. "Daliśmy się wpuścić w spór o krzyż, o tragedię smoleńską, zajmujemy się wciąż sobą, a nie rozliczaniem PO. W dniu zakończenia kampanii rozpoczął się dla PiS zły czas. Do 4 lipca zyskiwaliśmy sympatię i poparcie, obecnie je tracimy" - napisał na blogu Migalski.
"Warto zastanowić się nad tym, kto przynosił partii punkty i procenty, a kto je trwoni" - dodał europoseł, który, warto dodać, nie należy do PiS.
Wziął w obronę kolegów i koleżanki z kampanii, ironizując: "Swoją nagrodę i tak już odebrali - tyle się w tych mediach, pozerzy, napokazywali! Tyle wywiadów naudzielali! Basta, dosyć, szlus!".
- Nie zgadzam się z oceną Marka Migalskiego, jest bezpodstawna - mówi "Gazecie" Mariusz Błaszczak, weteran Porozumienia Centrum, rzecznik Klubu Parlamentarnego PiS, w sobotę rekomendowany na szefa klubu.
Jeszcze w sobotę Kaczyński cytował zamawiane przez PiS sondaże, które miały pokazywać, że mówienie o katastrofie smoleńskiej nie szkodzi notowaniom partii. Antoni Macierewicz, szef parlamentarnego zespołu ds. wyjaśnienia katastrofy, zaczął prace od nazwania wypadku "zbrodnią", a w sobotę pytany o to słowo Kaczyński powiedział, że była to "zbrodnia w sensie potocznym".
Kaczyński potwierdził tym samym kurs, który przyjął po przegranych wyborach prezydenckich. Skończyły się apele o koniec wojny polsko-polskiej i współpracę z Platformą. Teraz szef PiS zapowiedział, że nie będzie żadnej współpracy bez przeprosin od Platformy.
• W PiS trwają rozmowy, kto zastąpi Błaszczaka w roli rzecznika klubu. Niewykluczone, że będzie to kobieta, np. Jadwiga Wiśniewska. Wymieniani są także Paweł Poncyljusz, Jan Dziedziczak i Arkadiusz Mularczyk. Błaszczak nie chciał zdradzić, kogo widziałby na swoim miejscu. Przypomniał, że rzecznikiem
SLD jest nieposeł, a
PSL potrafi się obejść w ogóle bez rzecznika.
pap