Putin przebywa na wakacjach w rezydencji nowego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza w Forosie na Krymie. Podczas spotkania z dziennikarzami przyznał, że widział się z rosyjskimi agentami, złapanymi w
USA i deportowanymi do Rosji w zamian za uwolnienie czterech więźniów, skazanych w Rosji za szpiegostwo.
- Mówiliśmy o życiu, śpiewaliśmy, m.in. piosenkę "Od czego zaczyna się ojczyzna" - opowiadał Putin. To przebój śpiewany przez Marka Bernesa w filmie "Tarcza i miecz" (1968) o bohaterskim rosyjskim wywiadowcy, który przeistacza się w Niemca i robi karierę w nazistowskch Niemczech, pracuje w Abwehrze i potem w SS. Pieśn jest nieoficjalnym hymnem rosyjskiego wywiadu.
- Nie ma czego komentować - odparł premier Rosji na pytanie o wpadkę w USA. - To wynik zdrady, a zdrajcy zawsze źle kończą, kończą z reguły wskutek pijaństwa, narkotyków, pod płotem. Niedawno tak zakończył życie jeden z takich ludzi. I nie rozumiem po co im to?
Putin potwierdził, że zna tożsamość wszystkich zdrajców. - Czy będą ukarani? - To niepoprawne pytanie, takie rzeczy nie są rozstrzygane podczas konferencji prasowej. Ci ludzie żyją podług znanych sobie reguł, a te reguły są dobrze znane wszystkim spec służbom.
A co z deportowanymi szpiegami rosyjskimi? Putin zapewnił, że czeka ich praca "na godnych stanowiskach": - Jestem pewien, że czeka ich ciekawe życie.Premier Rosji rozwodził się też nad ciężką dolą szpiegów. - Muszą poznać obcy język jak swój, myśleć w obcym języku, latami działać w interesach kraju, nie liczą na dyplomatyczną przykrywkę, codziennie narażając siebie o najbliższych, którzy nie wiedzą o ich prawdziwej tożsamości i dla kogo pracują.
- Ich pracę powinni teraz ocenić eksperci, ich szefowie, odbiorcy takich informacji, zwierzchnik sił zbrojnych - prezydent Rosji - zaznaczył.