W tym roku
NFZ miał mieć na leczenie nieco ponad 54 mld zł. Wiosną okazało się, że wpływy ze składek są większe. Dokonano zmiany w planie:
budżet urósł do 57 mld zł. Ale minister finansów podpisał nową wersję planu dopiero w lipcu. A zgodnie z prawem minimum pieniędzy, jakie każdy oddział NFZ musi otrzymać w kolejnym roku, jest kwota zapisana dla niego w planie, który obowiązywał 30 czerwca poprzedniego roku.
Przykład: śląski NFZ miał 6,7 mld zł, po zmianie ma 7 mld. Gdyby minister się pospieszył, 7 mld byłoby też minimum dla Śląska na przyszły rok. W podobnej sytuacji znalazły się jeszcze cztery oddziały: kilkaset milionów straci Mazowsze i po kilkadziesiąt Zachodniopomorskie, Pomorskie i Łódzkie. Za to Podkarpacie dostanie więcej o kilkanaście procent.
- Taki podział pieniędzy nie spodobał się nawet wielu posłom z PO. Nie wiem, czy Podkarpacie zdoła zużyć całą nadwyżkę, podczas gdy na Mazowszu czy Śląsku do renomowanych klinik dalej będą rosły kolejki - mówi szef sejmowej komisji zdrowia Bolesław Piecha (
PiS).
Posłowie uznali też, że wzrost wpływów ze składki będzie w 2011 r. większy od tego, jaki zakłada dziś NFZ. Jednak prezes NFZ Jacek Paszkiewicz jest innego zdania: - Nie wyszliśmy jeszcze z kryzysu.